Witam! W niniejszym poście zaprezentuję, jak powstawał o moje akwarium. Nie odkrywam tu Ameryki, tylko zebrałem w jednym miejscu informacje z różnych źródeł poparte swoimi doświadczeniami. Średnio i zaawansowani akwaryści nie znajdą tu chyba nic nowego, ale początkującym może się przydać.
Podstawą był zbiornik o wymiarach 150x50x60 cm o pojemności 450l. Trudno było mi się zdecydować na konkretny biotop, gdyż każdy z nich mnie fascynował i kawałek każdego z nich pragnąłem mieć u siebie. Fascynowało mnie piękno holendrów, urzekły tła hodowców pyszczaków z afrykańskich jezior i podwodne krajobrazy biotopów Amazonii. Postawiłem sobie niełatwe zadanie połączenia wszystkiego, co mnie zainspirowało i to w taki sposób, aby wszystkie elementy nie tylko zgodnie ze sobą współistniały, ale również uzupełniały się, co ograniczy konieczność ingerencji z zewnątrz. Dlatego też swój zbiornik określam mianem low-techa. Obsada była już ustalona i pochodzi ona z mojego poprzedniego akwarium. Są to skalary, neony, kirysy, zbrojnik oraz turysta z Azji – labeo J. Podobnie z florą, nie trzymałem się kurczowo konkretnego biotopu ani nawet kontynentu. Zresztą większość roślin pochodzi z czasów, gdy miałem nikłe pojęcie o akwarystyce…
Etap pierwszy: tło
Gdy ujrzałem pierwsze tła akwarystów z klubu Malwi, wiedziałem już, że i w moim akwarium kiedyś zagości taka konstrukcja. Na początek zbierałem informację o materiałach. Styropian – tu nie było problemu. Zawsze go pełno w przeróżnych kartonach i okolicznych budowach. A jeśli nie to i tak jest tani i ogólnie dostępny. Celem było m.in. zbudowanie jaskini, w której ukryję filtr. Zrobiłem ją z kawałków wyjętych z przeróżnych kartonów.
Na początku kleiłem klejem do akwariów, ale ostatecznie przerzuciłem się na wikol. Reszta tła to po prostu górki
i pagórki wedle własnego uznania. Ze względu na wzmocnienia w akwarium tło składało się z 3 elementów po około 50cm każdy. Pamiętać też należy o „zakładkach”, które ukryją szczeliny na łączeniach. Dodam jeszcze, że w „skały” wkomponowane miały być naturalne korzenie, co przybliży całość do biotopu Ameryki płd. Tutaj trzeba przyłożyć się przy preparowaniu drewna, gdyż błędy będą bardzo trudne do naprawienia. Tło przecież zostanie na stałe przyklejone do tylnej ściany akwarium!
Przyszła kolej na zaprawę. Większość ludzi budowało tła z ceresitu cr65. Ale jak czytałem o tym całym schnięciu, moczeniu i „piciu” wody przez owe spoiwo to mnie momentami zapał opuszczał. Na szczęście natknąłem się na ceresie cx5. I tu same zalety: po pierwsze dostępny w workach 5kg, po drugie szybkowiążący (uwaga!wiąże już po około 5min, więc rozrabiajcie małymi porcjami!),po trzecie można dodać kruszywa, (np. piasek), co podnosi znacznie wydajność podczas pierwszego „malowania” i oczywiście z atestem na kontakt z wodą pitną!
Zdecydowałem się również na coś w rodzaju nawisów skalnych, które przykleję na górze zbiornika.
Po nałożeniu ceresitu przyszła kolej na malowanie. I tu zaczęły się schody. Wiedziałem, czego szukać: emalia akrylowa. Niestety nie znalazłem nic, co miało atest podobny do ceresitu. W sieci pisano o „Fauście” ale był on dostępny tylko w hipermarketach budowlanych. A do najbliższego miałem ponad 100km. Podjąłem ryzyko i użyłem śnieżkę oraz de korala. Malowałem metodą suchego pędzla. Polega ona na tym, że najpierw zamalowałem całe tło na czarno a potem kolejno rozjaśniałem farbę dodając po kilka kropel białej. Maczamy końcówkę pędzla w farbie i na kartce malujemy nim, aż stanie się suchy. Takim suchym pędzlem szczotkujemy malowaną powierzchnię. Im dłużej to robimy tym w głębsze warstwy dociera farba. Im warstw i odcieni więcej, tym efekt końcowy lepszy. Po pomalowaniu przytwierdziłem korzenie wykałaczkami a następnie umocowałem je na stałe kolejną porcją zaprawy. Oczywiście musiałem jeszcze raz tło malować, ale pierwsza warstwa farby była konieczna, aby uniknąć niedomalowanych fragmentów pod korzeniami.
Gotowe tło przykleiłem do szyby przy pomocy kleju do akwarium. Czas schnięcia 7 dni.
etap drugi: podłoże
Tu sprawa nie była zbyt skomplikowana. Wiadomo, że w samym żwirze niewiele urośnie. Miałem dobre efekty stosując kupne podłoża (konkretnie Acti substrate), ale z racji tego, że zbiornik miał się wiązać z jak najmniejszymi kosztami postanowiłem sam stworzyć odpowiednią mieszankę. Pomysły czerpałem oczywiści z sieci, ale i z publikacji DVD Mariana Wojtaszka pt. „Świat roślin w moich akwariach”.
Na dno trafiła cienka, około 1cm warstwa gliny. Polecam namoczyć ją dzień wcześniej, dzięki czemu będzie ona plastyczna i znacznie łatwiej będzie nam ją ułożyć na dnie.:
Celowo ominąłem fragment zbiornika, gdzie nie planuję nic sadzić. Na to mieszanka torfu kwaśnego, uniwersalnej ziemi ogrodowej, piasku oraz keramzytu. Wszystko w tych samych proporcjach. Grubość warstwy około 2-3cm, również tylko na części planowanej do obsadzenia.
Na wierz moskitiera. Korzenie i tak przez nią przerosną, a uniknę nadmiernego mącenia wody podczas sadzenia i ewentualnie późniejszej redukcji roślin.
Resztę dna pokryłem płukanym piaskiem, a torf kilkucentymetrową warstwą żwiru. Na zdjęciu widać również pierwsze korzenie.
Po posadzeniu roślin ten różnokolorowy żwir został pokryty kupnym już czarnym grysem. Powód czysto estetyczny (na ciemnym tle lepiej również prezentują się ryby).
etap trzeci: pokrywa
Tu też stosunkowo Prota sprawa. Trochę sklejki ( można pozyskać ze starych mebli), trochę wikolu, folii aluminiowej i lakierobejcy. Do tego dwie ręce, dobrze jak przynajmniej jedna jest prawa, i przemyślany projekt poparty dokładnym wymierzeniem. Polecam osobną klapkę dającą swobodny dostęp do filtra, dzięki czemu nie będziemy musieli ściągać całej pokrywy, aby go wyczyścić.
Od spodu klapę okleiłem folią aluminiową korzystając z rozcieńczonego, popularnego kleju do drewna, jakim jest wikol\lakol. Nieoklejone części pomalowałem emalią akrylową.
Kolej na oświetlenie. Z racji tego, że rachunek za prąd mam i tak spory, zdecydowałem się na tylko dwie świetlówki 36W (Philips aquarelle i osram fluora). Do umieszczonych w tym celu podłużnych listew przykręciłem uchwyty na świetlówki i umocowałem oprawki bryzgoszczelne.
Statecznik elektroniczny umieściłem na wierzchu pokrywy, gdyż akwarium będzie maksymalnie dosunięte do ściany.
No i oczywiście należy pamiętać o otworach na przewody filtra i grzałki.
No i to by było na razie na tyle. Może wkrótce zdecyduję się na bimbrownie, ale póki, co sam jestem w tym temacie „zielony”. No i najważniejsze, efekt końcowy:
Jak widać mam mały zakwit pierwotniaków, ale niestety nie miałem gdzie tak długo trzymać ryb, aż zbiornik dojrzeje. Bałem się, że w 25l kotniku się poduszą…