Mam u siebie w domu taką encyklopedię z 1933 roku. Akwarystyka i w ogóle technika poszła od tamtego czasu bardzo do przodu. Natknęłam się tam na takie zdanie o niejakiej "wrzodnicy" i "chorobie lubelskiej" zwanej także "dżumą". Ale natknęłam się też na coś, co i dziś bywa plagą w akwariach - ospa. Oczywiście, napisane jest tam, że nie znana jest przyczyna, ale wspomniany jest już kulorzęsek jako drobnoustrój chorobotwórczy. Są też opisy niejakich skorupiaków "wszy rybich", i przywr. Część z tych chorób, jak widać, wciąż istnieje, ale czy taka "choroba lubelska" jeszcze występuje?
Chciałabym jeszcze dodać, że to właśnie w okresie międzywojennym akwarystyka zaczęła budzić większe zainteresowanie.
Cytat: zimbabwe w 02.05.2007, 15:25
ale czy taka "choroba lubelska" jeszcze występuje?
podejrzewam że to jakaś zwyczajowa nazwa choroby, której fachowa nazwa była na tamte czasy autorowi nieznana.
Co do wszy rybich , to pewnie chodzi o splewki. Nadal są zmorą akwariów zimnowodnych i stawowiczów. Jednak to dość duże pasożyty i łatwo je mechanicznie usunąć.
Zresztą my mamy teraz środki, które w latach 20 i 30 nie były jeszcze stosowane np. antybiotyki. Ale sądząc po tym opisie, jakoby owa "choroba lubelska" dziesiątkowała ryby, to mogła być równie dobrze dzisiejsza posocznica albo jakieś inne dziadostwo.
Wg tego co wyszperałam, "choroba lubelska" to faktycznie posocznica
W tej encykopedii są wymienione też pasożyty takie jak: Chilodon, Argulus, Gyrodactylus, Piscicola geometra, Dactylogyrus, Trypanoplasma, Sanguinicola.