historia przedstawia się tak: miałam śliczną molinezję słoneczną, która dała mi mnóstwo zdrowych rybek itd. Nagle zaczęła chudnąć z czasem przestała w ogóle ruszać jedzenia (było urozmaicone, więc nie ma mowy o znudzeniu pokarmem)i zdechła. Pływała normalnie, tylko trochę wolniej, nie zbledła, nie miała żadnych widocznych zmian na skórze ani nic, miała wyprostowane płetwy, nie poszarpane. Jak myślicie, co mogło się jej stać??
Jak długo ją miałaś ? Podobnie wyglądają samice gupików gdy kończą swój żywot - przestają jeść, chudną i odchodzą. Samice tych gatunków bardzo eksploatują swój organizm. Wydanie na świat tylu młodych to nie lada wyczyn. Moze po prostu umarła ze starości.
Jak pisze malzonka - moglo to byc ze starosci. Ja raczej stawial bym na schorzenie przewodu pokarmowego? Jakie robila kupki?