Ostatnio zastnawialem sie nad urozmaiceniem diety pielegniczek i wpadlem na pomysl by zalatwic im cos zywego.
Oczywiscie wlasna hodowla odpada, bo "nie bedziesz w domu hodowal zadnych robakow!" :D
A z tego co czytam to zywy jest bardzo niebezpieczny.
Rozmowilem sie o tym ostatnio z paroma Niemcami i mowia, ze u nich tez byl taki okres, w ktorym zywe zarcie sprzedawane w zoologikach bylo beznadziejne i skazone ale pare lat temu producenci poszli po rozum do glowy i znacznie polepszyli warunki hodowli i aktualnie jest to juz w 99% bezpieczne. Mimo to nadal panuje u nich na niektorych forach przekonanie, ze "nie, bo kiedys..".
Jak to jest w Polsce? Da sie to stosowac, czy zagrozenie jest nadal zbyt wielkie ?
Ja od czasu do czasu kupuję żywy i jest ok.
Dobry urozmaiceniem są również mrożonki.
Polecam z Katrinex'u (nota bene żywy chyba też produkują) - nigdy nie miałem problemów z tym pokarmem.
Mrozonek juz troche Ichtyo Trophica mam (wodzien, dafnia, artemia)
ale mimo wszystko, zywe tez chcialem od swieta dac.
Ten zywy ktory kupujesz, tez jest Kartinexu ? Czy roznych marek?
Kiedyś kupowaliśmy w takim sklepie w Katowicach żywe na wagę" ale sklep zamknęli i teraz tylko żywe z Katrinexu bo są u nas prawie wszędzie dostępne.
Kiedyś to w ogóle razem z ojcem łapałem własnoręcznie żywy pokarm i to była podstawa.
Robię to do dzisiaj choc znacznie w mniejszym stylu.
Dzisiejszy stały dopływ gatunków ryb z hodowli azjatyckich i innych powoduje że mogą zachorować od byle czego i tak gupikom nie podaje już własnoręcznie złowionego planktonu bo zawsze jakieś paskudztwo dostają.(Co dawniej było nie do pomyslenia)
Co do żywych pokarmów w sklepach to oprócz doniczkowca z resztą nie jest tak różowo bo nikt nie hoduje larw ochotki, wodzienia czy nawet rurecznika.
Z reguły sprowadzają z ukrainy czy od łowców idnywidualnych i pakują w woreczki.
Z pewnością "jakoś" to oczyszczają więc zmniejszają przy okazji zanieczyszczenia.
U mnie przoduje Ichtyo trophic i żywe wodzienie chętnie czasem podaję bez widocznych efektów ubocznych. Zywą ochotkę również od święta, natomiast od rurecznika tak na wszelki wypadek trzymam sie zdaleka.
Ps: Ta firma sprzedaje też żywego solowca a to już musi być bezpieczny pokarm ze względu na hodowlę w słonej wodzie.
No kupilem dzisiaj wodzien Ichtyo Trophica.
Wszystko zywe i ryby chetnie jedza.
Tylko jedno pytanie - jak to najlepiej wlac ? Przelac wpierw przez gaze i wrzucic same robale bez wody z torebki, czy moze po prostu wlac prosto do akwa?
Z drugiej strony podejrzewam, ze to podobny problem jak przy mrozonym - czy wrzucic kostke - czy wczesniej rozmrozic i przepuscic przez sitko.. :D
Kupuję czasami żywy wodzień z Katrinexu (w woreczkach). Przed podaniem rybom płuczę na sitku.
Podobno można też kupić żywą dorosłą postać artemii (pielęgniczki szaleją ;)), ale jeszcze nie miałam okazji...
ja moim paletkom daję tylko żywą artemię, bo z nią nie można przywlec syfu ;) i rozwielitkę z własnej hodowli, ale żadko. Tak to podstawą są mrożonki, bardzo polecam Ichtyo Trophica, ma lepsze opakowenie niż kartinex, wygodniejsze w użyciu, bo kosteczki sa ''w sam raz'' ;) Warto czasem dać żywca, trochę polowania się urządza :) ostatnio długo nie było solowca żywego, bo coś produucent nie sprowadzał czy coś, tak mi powiedzieli, przedwczoraj dostałem w discus zoo, kupiłem 2 torebki, dzisiaj ostatnią wrąbały ;) ogólnie artemia jest najbezpieczniejszym żywcem, zanim ją podam to przelewam przez siatkę o drobniutkich oczkach, żeby pozbyć się tej śmierdzącej wody ;) a co myślicie o wodzieniu ?? w miarę bezpieczny czy niezbyt ?
<papa>
Witam
Ja podaję wodzienia od dwóch lat regularnie i odpukać czysto <good> a po takim tygodniowym karmieniu miedziki, barwieńce i tęczanki podchodzą do tarła jak F-16 do lądowania na lotniskowcu ;D (czyli szybko)- niestety krewetki, i inne zainteresowane ryby (czytaj wszystkie ;D) powodują że obecnie w ogólnym przychówku brak.
Jeżeli brak żywego podaję mrożonki - z Katrinexu
Suchy to głównie tabletki-Vitabin, i granulki ze spiruliną , wafer mix i płatki Tetra min.
pozdr.Torro
Wodzienia stawiam najwyżej ze słodkowodnych pokarmów jako larwę żyjącą w toni wody, żywiącą sie planktonem niż żywą ochotkę czy rurecznika. Po za tym wodzień lubi wodę chłodną dość głęboką i co ważne, czystą. A technicznie też jest najlepszy bo nie zakopuje sie w dnie tylko pływa tak że pozwalam sobie wrzucić nadmiar lekki by ryby drugiego dnia nieco zapolowały na niego w krzakach.
Ja tam zawsze przelewam go na jakieś sitko i tak odcedzonego podaję.
Z pewnością ta woda nie jest wprost ze stawu jednak dla zasady po co kusić złe...
Po za tym jak się trochę uchowa to poluje sobie na pierwotniaki i inne zyjątka często niemile widziane. A jak sie przeobrazi w poczwarkę to ponoć jeszcze jest smaczniejszy choć szansę w naszym akwarium ma mniejszą niż nadzieję. ;)