Dziwna sprawa. Wracam drugiego stycznia z sylwestra, scielę sobie łóżko,żeby się wyspać w końcu (koło łóżka mam akwa), patrzę, a na podłodze leży ampullaria (nie mam jeszcze pokrywy, więc na akwa leży szyba, z dwóch końców akwa są pięciocentymetrowe szpary). Zdziwiłam się,że zachciało jej się wyjść, i myślę sobie,że nie żyje, ale pomyślałam,że wypaść mogła stosunkowo niedawno, więc z nadzieją wsadziłam ją do akwarium. Leżała tak jeden dzień bez ruchu i... nic!! Drugi, trzeci... wyjechałam na weekend i ją tak zostawiłam... wróciłam... znowu nic. Dopiero dzisiaj rano patrzę, a ona wychodzi całkiem z muszli(do tej pory wieczko było tylko uchylone trochę) trwało to chwilę, a teraz normalnie spaceruje po akwa. To dziwne po 5 dniach, przeciez ampullarie potrzebują powietrza atmosferycznego do zycia, a ona cały ten czas leżała na dnie zbiornika. Jak to się stało?
Cytatprzeciez ampullarie potrzebują powietrza atmosferycznego do zycia
Nie. Posiadają również skrzela ale w razie braków tlenu w wodzie wspomagają się powietrzem atmosferycznym
wiesz... pewnie jak wylazla z baniaka, poczula ze jej sucho to sie tam zamurowala no i 5 dni potrzebowala,zeby zeskrobac ten na predce wyburowany ale jakze solidny mur ochronny ;) tak z przymruzeniem oka ;) a powietrza jej nie koniecznie musialo braknac- nawet jesli by brakowalo tlenu w wodzie to zaoze sie,ze ma w muszli magazyn powietrza ;) i to solidny ;)
Myslałam że potrzebuje tlenu atmosferycznego, ktos kiedys pisał nawet że mu się ampulka udusiła w domku czy coś, bo nie mogła się wydostać.
Nie była zamknięta w skorupie. Skorupa była całkiem sporo uchylona, widać było różki i kawałek pyszczka. Nie ruszała sie przez pięć dni i w sumie dzisiaj planowałam ja wyrzucić... a tu niespodzianka :)
Tylko dalej tego nie rozumiem.
Z niewiadomych powodów ampularia jednak padła. Na początku nie byłam pewna, ale teraz już niestety jestem bo muszla jest pusta... Nie mam pojęcia co się stało...