Urodziły mi się kiedyś w nocy molinezje. Było ich tylko 10 bo mamusia do rana pare pewnie zjadła. Żyły sobie w kotniku. Miały tam grzałke (niestety bez termostatu) oraz mały filter z napowietrzaczem. Żyły sobie i żyły, aż pewnej nocy prawie wszystkie (prócz 1) zdechły. Choć wtedy byłem o wiele bardziej mniej doświadczony to nadal nie wiem co im się stało. A pozatym jak sie je karmi? Ja rozdrabniałem suchy pokarm. Jak często się je karmi? Czy można je trzymać bez napowietrzacza, a jeśli tak to jak długo? I dlaczego zdechły?
Cytat: RicziMiały tam grzałke (niestety bez termostatu)
Moze sie ugotowaly i byla zupka??? :lol:
Też myślę ze to skok temperatury. Lub niestrawność przez ten kruszony suchy pokarm, ale niemalwszystkie jednocześnei by chyba nie padły.
pozdrawiam.
prawdopodobnie zdechly z powodu za wysokiej temp, mogly tez pasc z powodu braku roznej diety ale w to watpie
a podmianiałes im wode bo moje małe mollki najczęściej padają jak im regularnie wody nie zmieniam:)
Nie zmieniałem, ponieważ nie chciałem je stresować.
No widzisz, zdechły we własnych odchodach... To nie jest stres ???
miały mały filter, który nie robił dużego prądu wody
No właśnie. Sam widzisz, że miały beznadziejne warunki. Podmiany wody nie robi się po prostu dla przyjemności. Robi się po to aby usunąć nadmiar zanieczyszczeń. Wyobraź sobie teraz, że nie spuszczasz wody w toalecie, a nadal z niej korzystasz. W takich warunkach żyły właśnie Twoje molinezje. Nic dziwnego, że zdechły.
Małe nie zniesły niestety temperatury jaka im się zrobiła :(
Najlepiej małe molly's odchowywać w kojcu założonym w akwa ogólnym. tedy maja iidentyczne paramery wody . nie ugotujesz ani nie uduszą się..