W ciągu czterech dni zdechły mi wszystkie krewetki (1 amano i reszta redek) w liczbie ok. 10 szt. Miałem je od ok. dwóch miesięcy i do tej pory nie było żadnych oznak, że w tak krótkim czasie wszystkie padną, nawet w tym czasie dochowały się dwukrotnie potomstwa. Karmione były cały czas tym samym pokarmem co ryby, które w ilości kilkunastu sztuk (neonki, razbory, bystrzyki, kiryski i otoski) pływają cały czas i nic im nie jest. Parametry wody w tym czasie się nie zmieniły:
pH - 7,2
GH - 9
KH - 5
Fe - 0,2
NO3 - 25
PO4 - 0,25
Dodam, że przez ten okres z powodu braku czasu rzadziej wymieniałem wodę w baniaku (co trzy tygodnie :-/ ) oraz zakupiłem kilka nowych roślin (które przyniosły mi glony nitkowe :-x )
Co mogło być przyczyną zdechnięcia krewetek, czy ryby są bardziej odporne, że wytrzymały to "coś" ?
No3
Cytat: owlman w 29.12.2008, 17:17
No3
...ale czasami wcześniej dochodziło mi do 35 i krewetkom nic nie było
A może masz NO2 albo amoniak w akwa, mierzyłeś? Krewecie są bardzo wrażliwe na takie świństwa.
Dochodzilo ale robiles podmiany . Duze stezenie No3 przez dluzszy czas . O... tak lepiej . Krewetki sa wrazliwe na wszelkie N i nie tylko a sa jeszcze bardziej wrazliwe na jego duze skoki lub dluzsze utrzymywanie sie na wysokim poziomie . Ponadto glony sa rowniez tego dowodem .
No2 i amoniaku nie podal ,..wiec raczej nie mierzyl .To oczywiscie rowniez .