Witam
Od równo dwóch miesięcy mam samca bojownika. Ostatnio musiałam wyjechać z domu na dwa tygodnie, więc bojownik został pod opieką mojego rodzeństwa. Jednak, żeby było im łatwiej w opiece to przełożyłam go do 5 l słoja na ogórki. Jak wielkie było moje rozczarowanie po powrocie do domu :'( Bojownika zastałam bardzo chorego, co można zobaczyć na zdjęciu. W słoiku było brudno, gdyż jakiś geniusz (oczywiście nikt się nie przyznaje) wrzucił tam około 1 cm plasteliny, która przez te dwa tygodnie (tak myślę) zaczęła się rozkładać. Jestem przerażona, gdyż wcześniej bojownik był w świetnej kondycji. Jego płetwy były śliczne, a teraz są postrzępione i posklejane, jest ich coraz mniej. W sobotę (gdyż sklep zoologiczny był nieczynny) podałam mu jedynie akryflawinę i poczytałam o chorobach. Wygląd płetw pasuje mi do martwicy płetw. Dziś kupiłam baktopur sera, bo tak polecił mi sprzedawca. Tylko teraz zastanawiam się, czy to jest martwica. Proszę o pomoc! Mam ogromne wyrzuty sumienia i z pewnością nie zostawię pod opieką rodzeństwa mojego bojownika.
Niestety nie mam bezpośredniego dostępu do Internetu, dlatego nie odpowiadałam na wskazane pytania (głównie ze względu na ograniczony czas). Przepraszam i pomocy doswiadczeni akwaryści.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6229453774e0d49a.html
Tu masz dość szczegółowy opis kuracji http://www.bojownik.pl/KATALOG-NAJCZESTSZYCH-CHOROB-t211.html ale jak widzę, stan rybki jest bardzo zły. Ale oczywiście nigdy nie należy tracić nadziei.
Pomysł włożenia ryby do słoika był iście obłąkany. Inaczej tego określić nie mogę.
Dziękuje za pomoc. Wiem, że jest fatalnie, ale mam nadzieję, że odpiszę, iż rybka ma się dobrze i że wyzdrowiała. Teraz muszę czekać...
Trzymam kciuki