Tego sposobu jeszcze nie próbowałem, ale zamierzam. Należy przygotować pojemnik, wężyk i coś do izolacji pojemnika (żeby CO2 ulatniające się z pojemnika nie ulotniło się). Do pojemnika wsypać wodorowęglan sodu (sodę oczyszczoną) i zalać octem, wężykiem doprowadzić do akwarium. W razie nie pojawiania się pęcherzyków CO2 z węzyka, podgrzać.
Mnie ten ocet niepokoi powiedz jak ci poszło <good>
zamiast octu można dodać wodę, ale wtedy trzeba będzie podgrzewać dłużej, a reakcja nie będzie tak efektywna jak przy occie.
Trzeba to szybkim ruchem ręki strącić do kosza i szybko wynieść na śmieci ;)
Proponuję zainwestować w butlę wysokociśnieniową. Skuteczność 100%, praktycznie 0% kłopotów. Największy to napełnianie. Wyczaj zakład napelniania w okolicy i będzie spoko przez kilka miesięcy w roku za kilkanaście złociszy.
Dlaczego negujesz mój sposób?
Napełnianie to parenaście zł na pare miesięcy, ale gotowa i nowa butla jest trochę droższa =/
I gdzie takie butle można napełniać?
Nie neguję.
Też na początku przerabiałem samoróbki, w moim przypadku bimbrownię ...
Koszt butli na początku jest duży ale w ostatecznym rozrachunku zyskujesz.
Spokój, zero stresu że "zacier" za szybko pracuje itp. wart jest głębszego przemyślenia :)
z octem i sodą iezle daje troche lepiej i dłuzej niz na zacierze ;p
Ten sam sposób tylko dokładniej wyjasniony został opisany w temacie budujemy bombrownie chyba na 77 albo 78 stronie. Jest wiele innych kwasów organicznych niż ocet. A ocet to chyba ten na który zdecydowałbym się w ostateczności.
Najlepszy sposób na CO2 to butla wysokociśnieniowa. Żadne bimbrownie i inne tego typu wynalazki, mieszanki octowo-jakieśtam. Odkąd jestem szczęśliwym posiadaczem zestawu z butlą uważam, że cukier i drożdże nadają się jedynie do wypieku ciast.
A moim zdaniem nie to jak bimbrownia:) Jak roślinkom nie pomoże to zawsze coś dla ducha da się zrobić z tego:) A tk na poważnie to wiem że butla z CO2 jest fajna i bardzo ułatwia zycie (mam taką jedną którą uzywam do karabinka) ale mi osobiście bardziej podoba się bimbrownia. Niebywałą zaletą jest też cena w pierwszym etapie. Dobra butla to kilkaset zł plus urządzenia peryferujne czyli zaworki, redutkory, wężyki i inne. Dlatego dla zastosowań mniej profesjonalnych i oszczędnych bimborwnia wydaje się być the best.
Cytat: Cardangel w 03.03.2009, 07:32
Dobra butla to kilkaset zł
Chyba pozłacana ...
Cytat
plus urządzenia peryferujne czyli zaworki, redutkory, wężyki i inne.
Za wszystko ok 250 zł ...
http://allegro.pl/item561301014_zestaw_co2_professional.html
Seboos to co podałeś w linku to akurat zestaw bez butli, co oczywiście nie jest żadną przeszkodą, bo butli w sprzedaży jest na pęczki. Jeśli jednak ktoś chce kupić zestaw z butlą to informuję, że za swój zestaw zapłaciłem wraz z kosztami przesyłki 370 zł. Dużo? Myślę, że nie biorąc pod uwagę, że napełniam, wstawiam do szafki i zapominam o niej na jakieś 5-6 miesięcy. A z cukrem i drożdżami jest zabawa. Bimbrownia z reguły mi nie pracowała dłużej niż 6-7 dni.
Faktycznie, nie zauważyłem, że jest bez butli ... w każdym bądź razie przy odrobinie cierpliwości w szukaniu da się to wszystko skompletować za max 300 zł (wystarczy sobie odpuścić elektrozawór, mozna rowniez zrezygnowac na poczatek z zaworka precyzyjnego)
W każdym bądź razie nie jest to kilkaset złotych (w domyśle kilkaset to dla mnie >500). No chyba że ktoś chce mieć naklejke ADA na tym albo coś innego firmowego ...
Tylko to wygląda tak według mnie oczywiście. Jak jestem sobie dorosłym i pracuję, dobrze zarabiam albo chociaż tyle że stać mnie na no powiedzmy 700 zł co iesiąc na swoje wydatki to oki. Co tam butla i cały zestaw. Tylko z drugiej strony jeśli jestem załóżmy 14 latkiem który lubi akwarystykę i bardzo chciałby miec ładne i zdrowe rosliny i wszystko co z tym związane to te 300 czy nawet 250 zł to jest wydatek. Butelki, cukier i drożdże to jest wydatek kilku złotych a działa, no z miesiąc. Zakładając że dostaje 50 zł kieszonkowego to bimbrownia stanowi ok 1/5 jego budżetu. A między czasie może uzbierac na butlę.
Osobiście to pomimo tego że nie narzekam zbytnio na wysokość wypłaty to bimbrownia u mnie stoi a nie butla. Nie wiem chyba poprostu lubię majsterkowanie i to dlatego:)
Pozdrowionka
No właśnie, ty jesteś dorosły, a ja mam 15lat (prawie trafiłeś :P). Rodzice nie pozwalają mi na założenie bimbrowni, głownie z powodu, że wybuchnie i cały dom wysadzi. Nie raz im tłumaczyłem, że rozsdadzenie plastikowej butelki pod presją ciśnienia z masą w środku nie jest niczym złym, ale oni i tak się boją.
Jeżeli chodzi o dobór octu, jest on raczej najłatwiejszym środkiem do organizacji, który będzie na tyle silnie reagował, żeby zapewnić nam dostateczne stężenie CO2.
Wiesz co to zrób eksperyment i pokaż go Rodzicom. Weż do półtoralitrowej butelki nalej ze szklankę wody, wrzuć do niej 2 plusze albo coś podobnego i zakręć. Jak tabletki skończą się rozpuszcać i nie będzie już zachodziła reakcja to połóż butelkę na ziemii i na nią wejdź. Podejrzewam że jak zrobisz to na ziemii to nic złego się nie stanie. A jak Rodzice dalej będą mieli wątpliwości to powiedz Tacie albo Mamie żeby wjechała na butelkę samochodem. Też nie powinna pęknąć. Tylko pamiętaj żeby to robić na ziemii bo beton lub inne twarde i nie równe podłoże może pociąć butelkę i wtedy pęknie. Dla porownania w mojej butelce w której jest zacier na samym początku było wgniecenie i jest do dzisiaj a bimbrownie założyłem 23 lutego tego roku. A jak wiadomo gdyby było ciśnienie to wgniecenie by się wyprostowało. Jak chcesz to mogę Ci wrzucić zdjęcia co i jak jest zrobione abyś pokazał Rodzicom.
A wracając do samego czynnika CO2-twórczego to właśnie zacier wydaje się być bardziej bezpieczny niż ocet/kwasek cytrynowy i soda kuchenna. Reakcja zachodzi dużo łagodniej a i tempo produkcji CO2 jest uzależnione od pory dnia i długości pracy bimbrowni. Dla przykładu na samym poczatku jak uruchomiłem to mialem 22 bąbelki na minutę. Za dwa dni było już 33 a teraz to jest w ciągu dnia 18 a teraz o 19.04 10/min. Także spokojnie można instalować bez obawy że coś wybuchnie.
Pisz w razie pytań a jak wolisz to możesz na PW.
P.S
Do powyższego to pamiętaj aby te doświadczenia robić na dworze lub chociaż na balkonie ( nie mówię o samochodzie :)) żeby w razie W szybko posprzątać. Z moich doświadczeń wynika że bytelka plastikowa z wodą gazowaną, zrzucona z wysokości 35 m (dostrzegalnia p-poż w lesie) nie pęka. One maja kosmiczą wytrzymałość. Dodatkowo polecam butelki znanej firmy z ciemnym, gazowanym i słodkim napojem zaczynającym się od liter C. :)
Cytat: SebaszczaQ w 03.03.2009, 14:50
No właśnie, ty jesteś dorosły, a ja mam 15lat (prawie trafiłeś :P). Rodzice nie pozwalają mi na założenie bimbrowni, głownie z powodu, że wybuchnie i cały dom wysadzi. Nie raz im tłumaczyłem, że rozsdadzenie plastikowej butelki pod presją ciśnienia z masą w środku nie jest niczym złym, ale oni i tak się boją.
Jeżeli chodzi o dobór octu, jest on raczej najłatwiejszym środkiem do organizacji, który będzie na tyle silnie reagował, żeby zapewnić nam dostateczne stężenie CO2.
Ja kiedyś używałem następującego generatora do produkcji CO
2:
Do zamkniętej butelki z wychodzącym wężykiem wlewałem woda demineralizowaną
z
kwaskiem cytrynowym (gdzieś jedna paczka na 1litr).
Do tego się wrzucałe, kilka
kamyków dolomitu (to kupłem na allegro).
Kwasek powoli reagowal z kamykami tak że to wszystko działało w miarę sensownie
przez kilka dni.
Jeżeli NIE CHCESZ BIMBROWNI to możesz zrobić coś takiego właśnie.
Chociaż ja doszedłem do wniosku, że bimbrownia działa dłużej i bardziej równomiernie.
I używanie tego generatora w końcu zarzuciłem.
Cytat: gajo123 w 03.03.2009, 18:40
Cytat: SebaszczaQ w 03.03.2009, 14:50
No właśnie, ty jesteś dorosły, a ja mam 15lat (prawie trafiłeś :P). Rodzice nie pozwalają mi na założenie bimbrowni, głownie z powodu, że wybuchnie i cały dom wysadzi. Nie raz im tłumaczyłem, że rozsdadzenie plastikowej butelki pod presją ciśnienia z masą w środku nie jest niczym złym, ale oni i tak się boją.
Jeżeli chodzi o dobór octu, jest on raczej najłatwiejszym środkiem do organizacji, który będzie na tyle silnie reagował, żeby zapewnić nam dostateczne stężenie CO2.
Jeżeli NIE CHCESZ BIMBROWNI to możesz zrobić coś takiego właśnie.
.
Ale on powiedział że chce bimbrownie tylko rodzice mu nie pozwalają bo się boją że wysadzi dom :P
no to jeśli rodzice nie chca bimbrowni, to niech zrobi coś takiego....
PS a co myślicie o czymś takim : http://allegro.pl/item563182931_plantis_3_butle_co2_2_dyfuzory_gratis.html
wydaje się sensowne i niedrogie tylko jak to się sprawuje w praktyce??
Właśnie wpadłem na fajny pomysł. Jest trochę innowacyjny i w sumie zbyt wiele nie wnosi ale likwidujemy niebezpiecznie wyglądającą instalację i zastępujemy ją trochę bardziej bezpieczną.
Całość od akwa wygląda tak:
dyfuzor<-- wężyk<--na wężyku zacisk<-- trójnik z końcowkami 1, 2 ,3
1 - do akwa
2 - krótki wężyk i balonik 9kolor dowolny
3 - wężyk z zaciskiem <-- zamocowany korek od butelki PET podobnie jak w bimbrowni
Zasada działania
Zaciskamy zacisk na węzyku od akwa. na 2 wyjście nadkładamy balonik i obwiązujemy go szczelnie. Można uzyć zacisków do kabli. Otwieramy zacik na węzyku od butelki. Do butelki (np 0.33 lub 0,5 l) wlewamy ciepłą wodę pozostawiając okolo 3 cm wolnego miejsca w butelce. Do wody wrzucamy ze 2 lub 3 najtańsze plusze albo stosujemy metodę z kwaskiem i sodą. Wydzielający się CO2 wędruje do balonika gdzie się gromadzi. Po zakończeni reakcji w butelce zaciskamy zaciska na węzyku z butelki i lekko otwieramy zasik na wężyku do akwa. Cieszymy się:)
Nie wiem na ile to skuteczne ale chyba wychodzi tanio i nie wygląda jak reaktor atomowy:) albo laboratorium alchemiczne:)
Cytat: Cardangel w 04.03.2009, 07:57
wydaje się sensowne i niedrogie tylko jak to się sprawuje w praktyce??
CO
2 trzeba dozować w sposób ciągły gdyż szybko ulatuje i tu tkwi wada
sprayów czy generatorów, które szybko przereagowują.
Bez dozowania ciągłego (przynajmniej w ciągu dnia) mamy huśtawkę pH
a to fatalnie wpływa na ryby. I nie najlepiej na rośliny.
Lepiej już wtedy wogóle nie stosować CO
2.
Jak się rodzice boją, że butelka wybuchnie to zrób jakiś zawór bezpieczeństwa... daj z butelki jeden wężyk dodatkowo, na końcu szczelnie przyczep/przyklej balon, mały i twardy. Trochę się napompuje, potem ciśnienie będzie zbyt małe żeby go pompować dalej i gaz poleci na dyfuzor. Jak by ci ciśnienie niebezpiecznie skoczyło to balon pęknie i gaz z butli wyleci. Rodzice może dadzą sie nabrać, bo ten balon to potrzebny jak dziura w moście. Jeszcze nie słyszałem żeby komuś coś wybuchło, pewnie dla tego, że najpierw by się pewnie dyfuzor rozleciał albo spadł z wężyka niż butelka pet wybuchła.
Cytat: pin54 w 05.03.2009, 13:44
Jak się rodzice boją, że butelka wybuchnie to zrób jakiś zawór bezpieczeństwa... daj z butelki jeden wężyk dodatkowo, na końcu szczelnie przyczep/przyklej balon, mały i twardy. Trochę się napompuje, potem ciśnienie będzie zbyt małe żeby go pompować dalej i gaz poleci na dyfuzor. Jak by ci ciśnienie niebezpiecznie skoczyło to balon pęknie i gaz z butli wyleci. Rodzice może dadzą sie nabrać, bo ten balon to potrzebny jak dziura w moście. Jeszcze nie słyszałem żeby komuś coś wybuchło, pewnie dla tego, że najpierw by się pewnie dyfuzor rozleciał albo spadł z wężyka niż butelka pet wybuchła.
Czytałem gdzieś, że nie wolno robić bibrowni ze szklanej butli gdyż taka rzeczywiście mogłaby eksplodować,
gdyby coś się zatkało.
Plastik się prędzej zdeformuje i plastikowa butlla rozszczelni się zanim wytworzy się w niej niebezpieczne
ciśnienie.
Jedyne realne niebezpieczeństwo z plastikową bibrownią to takie, że może zassać wodę z akwa i w rezultacie
zrobić powódź. Ale na to jest prosty sposób: Zawór zwrotny lub bimbrownia nad akwarium.