Akwarystyka - Forum Akwarystyczne Wodnego Swiata

Akwarystyka => Ryby akwariowe => Wątek zaczęty przez: wujek_bogdan w 07.03.2009, 14:56

Tytuł: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: wujek_bogdan w 07.03.2009, 14:56
W moim akwarium 112L miałem:
10 Kirysków, 4 Gurami mozaikowe, 1 Bojownika (samca). Na początku żyły w zgodzie.
Po kilku dniach bojownik zaczął podgryzać Gurami. Jednego zabił, kolejny ma obgryziony ogon.
Musialem odseparować Bojownika, niestety wrócił do kulki (5L)

Dokupiłem do akwarium 6 danio, niestety jeden danio jest nadpobudliwy i zaczął podgryzać kolejnego (obgryzionego wcześniej) Gurami.
Żeby uratować Gurami musiałem go odseparować, więc dałem go do kuli, a bojownika wrzuciłem spowrotem do akwarium.
Teraz bojownik żyje w zgodzie z innymi rybkami, być może nie czuje się juz tak pewnie ze względu na obecność Danio, które robią torche zamieszania, ale nie wiem co zrobić z tym chorym Danio. Siedzi w kulce, ale to jak wiadomo nie jest najlepsze dla niego miejsce. Przede wszystkim ma tam za zimno.
Jak długo będze się regenerował rybce ogon? Lepiej zostawić go w kulce, aż dojdzie do siebie, czy zaryzykować i dać go do akwarium?

zastanawiam się nad oddaniem bojownika (http://www.akwarium.net.pl/forum/index.php?topic=22327.0)
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: aaa w 07.03.2009, 17:23
lool
dla takiej obsady (pretnik + bojek ) trza conajmniej 250l mocno zarośniętego.  :o ::)
oddaj bojownika.
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: wujek_bogdan w 07.03.2009, 17:42
napisalem juz wczoraj w gieldzie ogloszenie ze oddam bojka.
a co z Gurami? jak wygląda sprawa z regeneracją płewty?

ps. nie mam prętnika tylko gurami mozaikowe
w tym momencie bojownik już się uspokoił i nie podgryza. być może ze względu na obecność nowych ryb (danio) jest troche zdezorientowany.
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: b0rn2bewild w 07.03.2009, 18:22
ja trzymam bojka i pretniki w jednym akwa i wcale sie nie tepia nawzajem :)
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: wujek_bogdan w 07.03.2009, 18:59
ok. na temat obsady akwarium mogę przeczytać w wielu wątkach na tym forum, interesuje mnie co z moim Gurami i jego ogonem, czy ma szanse się zregenerować i ile to trwa?
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: b0rn2bewild w 07.03.2009, 21:33
Potrwa to prawdopodobnie około 2 - 3 tygodni.
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: wujek_bogdan w 07.03.2009, 21:52
hmm, w takim razie nie wiem czy jest sens trzymać go w tej kuli. tam ma na pewno za zimno, ale w akwarium prawdopodobnie inne ryby go wykończą :/
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: b0rn2bewild w 07.03.2009, 23:48
"w kuli to mozesz hodowac plastikowa rybe" - tekst kogos z forum pasujacy idealnie do twojej sytuacji.
Generalnie gurami z danio to nie jest dobry pomysl takze na twoim miejscu oddalbym danio na rzecz np neonow? Jezeli bojownik nie toleruje innych ryb to tez niestety trzeba go oddac...
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: wujek_bogdan w 08.03.2009, 06:13
wiem ze kula nie nadaje sie do hodowli. to wyjscie przejsciowe/awaryjne.
z checia oddam bojownika, jesli tylko znajdzie sie ktos kto go wezmie.
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: b0rn2bewild w 08.03.2009, 07:43
zapytaj w sklepie zoologicznym, moze w zamian dadza ci pokarm albo jakies inne ryby :)
Tytuł: Odp: Obgryziony ogon Gurami - jak długo się regeneruje?
Wiadomość wysłana przez: Atria_C w 12.03.2009, 22:33
A nie lepiej już trzymać to gurami w dużym kotniku w akwarium ogólnym?
Nie liczyłabym na to że w kuli bez ogrzewania płetwy będą się szybko regenerować.. Jak dla mnie to ryba prędzej przeziębi sobie labirynt albo dostanie peśniawki w takich warunkach...