Witam
Cały czas szukam odpowiedzi na pytanie - czym jest karłowatość ryb i jaki ma wpływ na życie ryby?
Znalazłam wypowiedzi, że karłowatość jest wtedy jak trzyma się np. skalara w zbyt małym akwarium,
mam w 54l dwa skalary, które mają ok. 6cm wysokości i 5 cm długości, żyją sobie tak już ponad rok i mają się dobrze, są żywe i aktywne (oprócz tego mam inne rybki - 2 kiryski, glonojada, 13 neonek oraz 4 ampularie)
znalazłam wypowiedzi, że ryby nie rosną, ale ich organy wewnętrzne rosną i to jest karłowatość - jak to jest możliwe? jak ryba nie rośnie to i organy wewnętrzne też nie rosną - wniosek: ryba przystosowuje się swoimi rozmiarami do wielkości akwarium
jeśli się mylę to proszę o podanie źródła do naukowych dowodów, czyli czy ktoś naukowo potwierdził, że przy karłowatości ryby jej organy wewnętrzne rosną nadal
kolejna sprawa - karłowate ryby chorują i szybko zdychają - i tutaj jeśli ktoś możne to potwierdzić jakimiś badaniami lub obserwacjami to również proszę o komentarz
co innego jak ktoś ma akwarium np. 50l i kupuje do niego 2 dorosłe skalary - tu się zgadzam ryby się męczą
lubię jak teoria jest poparta badaniami i w ten sposób udowodniona ;) więc proszę Was o wpisywanie potwierdzonych informacji, a nie powtarzanie tzw. "prawdy" oczywistej
co chcesz tym tematem udowodnić? że twoje skalary dobrze się czują? musze cię zmartwić ale tak nie jest ,według twojej teorii można wsadzić do 20l akwarium małego rekina i także skarłowacieje i będzie czół się ,,fantastycznie,, nie wiem dokładnie czym objawia się karłowacenie ryb i czy one dobrze się wtedy czują ale wiem jakiego zbiornika potrzebuje dana ryba od fachowców którzy spędzają całe życie zajmując się wymaganiami ryb i wierze im na słowo aby dana rybcia czuła się jak na wolności zapewniając jej optymalne warunki,
spokojnie ją sobie hodować,obserwować jej naturalne zachowanie i cieszyć się ze szczęścia pupila.
Cytat
żyją sobie tak już ponad rok i mają się dobrze, są żywe i aktywne
żyją? a co mają robić? muszą jakoś żyć to że są aktywne nie ma nic wspólnego z tym że są szczęśliwe ::)
ludzie często widzą to co sami chcą zobaczyć i przez to bardzo często cierpią zwierzęta.
Cytat: magda78 w 02.04.2009, 19:29
Witam
Cały czas szukam odpowiedzi na pytanie - czym jest karłowatość ryb i jaki ma wpływ na życie ryby?
karłowacenie to zmniejszanie rozmiarów ciała. może być wynikiem choroby, niekorzystnych wpływów środowiskowych, bądź ewolucyjną adaptacją.
w akwarystyce najczęściej karłowacenie jest wynikiem trzymania ryb w zbyt małych zbiornikach. Jeśli rybę w okresie wzrostu umieszcza się w akwarium zbyt małym lub częściej zbyt gęsto obsadzonym innymi rybami, jej wzrost ulega spowolnieniu i z czasem całkowicie się zatrzymuje. Prawdopodobnie ma to związek z hormonami emitowanymi przez ryby do wody, które w zbyt dużym stężeniu zatrzymują wzrost ryb. Skarłowaciałe ryby bardzo często mają gałki oczne nieproporcjonalnie duże w stosunku do głowy co stało się podwaliną do wysunięcia hipotezy jakoby organy wewnętrzne karłowaciejących ryb rosły pomimo zatrzymania wzrostu ciała. Nigdy nie słyszałem o żadnych badaniach, które udowodniłyby teorię hormonów oraz ciągłego wzrostu narządów wewnętrznych, toteż należy podchodzić do nich jako prawdopodobnych ale nie 100% pewnych. Fakt faktem, karłowacenie ryb jest faktem oczywistym i niepodlegającym dyskusji.
Jaki ma to wpływ na życie ryby? Hmmmm.... Ujmijmy to tak
Akwarystyka to specyficzne hobby. Świadomy akwarysta bierze pełną odpowiedzialność za posiadane zwierzęta - istoty żywe. Zleży nam na tym by były zdrowe, dobrze się czuły, pięknie wyglądały (w tym również posiadały wielkość odpowiednią dla swojego gatunku). Chcemy by miały jak najlepsze warunki, jak najbardziej odpowiadające tym naturalnym. Skarłowaciałe ryby nijak nie wpisują się w ten obrazek. Ryba trzymana w za ciasnym akwarium na pewno nie czuje się dobrze. Skalar wielkości gupika z pewnością nie wygląda ani pięknie ani zdrowo.
Często można zobaczyć u nas karłowate karasie i leszcze, rzadziej okonie.
Często nazywane jest "formą głodową" np. karasia.
Ryby są nieproporcjonalne (wielka głowa i krótki tułów), mają zagęszczone łuski, więc chyba mają tyle łusek, co normalnie rosnące ryby. Pomaga wtedy przerzedzenie stanu przez wpuszczenie drapieżnika. ;)
Karłowacenie gatunku jest dość tajemniczym procesem ponieważ efekt opiera się na bardzo wielu zmiennych.
Co więcej może być to zarówno proces chorobowy (w tym krzyżowanie wsobne) jak i w pełni przystosowawczy do określonych warunków środowiska - trwający wiele pokoleń.
Karłowacenie w nienaturalnym zbiorniku ma miejsce i występuje (pomijam forme głodową) ,jednak i tutaj wcale nie jest to takie oczywiste.
Co więcej ryby z pokolenia na pokolenie od formy podstawowej do np. odmian barwnych również przechodza proces ewolucyjno-dostosowawczy, a to może oznaczać zmniejszenie gabarytów jako skutek uboczny dobierania najatrakcyjniejszych form barwnych.
Reasumując : możemy jedynie założyć w przybliżeniu co może prowadzić do takich zmian, odrzucając pewne oczywiste aspekty jak doprowadzenie do formy głodowej czy trzymanie ryby w "szklance wody".
Jedynym znanym pewnikiem który jest wysoce prawdopodobny i udowodniony (nie tylko w postaci karłowacenia) jest chów wsobny.
Widziałem wynik ciekawego eksperymentu. Gdy rybkę poddano selekcji wyrzucając największe osobniki, to już w szóstym pokoleniu cała populacja była dwa razy mniejsza niż na początku.
Mam wątpliwosci czy pod względem zdrowotności była taka sama jak populacja wyjściowa - a to dość istotne.
A więc selekcjonowano ryby "gorsze" jakościowo+pula średnia i w tym przypadku wynik eksperymentu wcale mnie nie dziwi - zaniżono w ten sposób "średnią".
Zawsze jakiś % narybku jest "gorszy" i będzie mniejszy, tylko w naturze jest on eliminowany,a tutaj jak piszesz zrobiona z tego wzorzec dajacy "ciekawy" wynik ;)
Z opisu wyglądało, że było to przeprowadzone uczciwie, ale czytałem to z rok temu i już mało pamiętam.
Nie mogę linku znaleźć do eksperymentu. :(
Wszystkie ryby były zdrowe, tam nawet zabierano nie 100% tych najdłuższych, tylko bodajże 80%.
Jedź do jakiegoś kraju azjatyckiego i powiedz ludziom, że są gorsi, bo niżsi! ;D
Szkoda że nie pamiętasz.
Cytat: Adiz w 04.04.2009, 15:50
Mam wątpliwosci czy pod względem zdrowotności była taka sama jak populacja wyjściowa - a to dość istotne.
A więc selekcjonowano ryby "gorsze" jakościowo+pula średnia i w tym przypadku wynik eksperymentu wcale mnie nie dziwi - zaniżono w ten sposób "średnią".
Zawsze jakiś % narybku jest "gorszy" i będzie mniejszy, tylko w naturze jest on eliminowany,a tutaj jak piszesz zrobiona z tego wzorzec dajacy "ciekawy" wynik ;)
bardzo trafne spostrzeżenie
Link do opisu eksperymentu.
http://www.szczupak.org/Wypuszczanie_duzych_ryb.html
"Każdy zawodowy rybak lub niedzielny wędkarz wie, że należy wypuszczać złowione ryby niewymiarowe. Idea ta ma na celu danie małej rybie czas na dorośnięcie i wydanie na świat potomstwa. Niestety ta strategia może w rzeczywistości okazać się szkodliwa dla populacji ryb."
Jeśli zaczniesz pozbawiać stado młodych/małych i dojrzałych /konsumpcyjnych z naszego punktu widzenia to wytłucze sie stado do zera.
Przy złowieniu tylko ichtiolog jest w stanei określic czy dana ryba ze wzgledu na swój wiek i warunki jest normalnie mała czy chora.
A więc bzdura.
"Według dyrektora Davida O. Conovera z Centrum Badań Nauk Morskich przy Uniwersytecie Stony Brook (Marine Sciences Research Center at Stony Brook University), trwające eksperymenty na schwytanych rybach ujawniają, iż usuwanie z populacji tylko największych osobników może w rzeczywistości zmusić dany gatunek do ewoluowania w stronę cech niepożądanych, które zmniejszają możliwości przełowionych populacji do regeneracji. Wyniki mogą wyjaśnić dlaczego wiele z uszczuplonych światowych populacji nie odbudowuje się tak szybko jakbyśmy oczekiwali."
To nie ma absolutnie nic wspólnego z jakąkolwiek ewolucją , natomiast jest degradacją gatunku prowadząca w linii prostej do jego wyginięcia spowodowanego kumulacją zlych cech i podatności na choroby.
A więc też bzdura, ewolucja to proces naturalny odbywający się na całej populacji ,a nie na wybranym zdegradowanym fragmencie.
Generalnei to o czym pisze autor to skutki przełowienia zasobów i zlikwidowanie efektywnej bazy rozrodowej.
W związku z tym ryb jest nei tylko mneij ale są same młodsze gdyż nie daje im się dorosnąc do ich możliwosci.
I tym samym na stoły trafiją ryby zdecydowanie mniejsze niż kiedyś.
Pamietam okres gdy ryb było tak dużo że karmiło się nimi świnie i gniły na półkach sklepowych bo plan trzeba było wykonac i tyle.
Dopisze : było nawet takie powiedzenie "jedzcie dorsze bo gówno gorsze", lata mineły i po ile ten dorsz dzisiaj?
bardzo Wam wszystkim dziękuję za powyższe informacje, są one przekonujące :-[
i tak od dwóch miesięcy szukam nowego lokum dla moich skalarów, ale niestety nikt ich nie chce wziąć, do sklepu zoologicznego nie oddam, bo tam są jeszcze mniejsze akwaria, a w tych dużych nie biorą bo nie chcą ryzykować jakiejś choroby (kółko się zamyka)
na angielskojęzycznym forum znalazłam jednego forumowicza, który twierdził, że jego skalar w za małym zbiorniku jak na niego (nie pamiętam pojemności) przeżył dwa lata
i jeszcze pytanie - jak te moje skalary znajdą się w większym akwarium czy zaczną rosnąć? mam je prawie rok u siebie
trochę pewnie podrosną, ale po takim czasie przebywania w tym akwarium z pewnością nie osiągną już swoich rozmiarów docelowych
Magda wejdz na fora akwarystyczne i daj ogłoszonko.
Szkoda, że dopiero teraz dostrzegłaś, że skalarom nie jest wygodnie. Wystarczy przeczytac troche literatury przed założeniem akwarium. Poza tym na pisałaś, że masz 2 skalary, neonki, glonojada i ampularie w 54 litrach i zauważyłaś że 2 skalary męczą sie w 50 litrach...zatem o co chodzi ?:) Czyżby te 4 litry robily taką różnicę? Daj ogłoszenie na forum. Jezeli nie sprzedasz to na pewno oddasz. Znajdą sięchętni.
no właśnie dałam
http://www.akwarium.net.pl/forum/index.php?topic=23207.msg215290#msg215290
spróbuję może przez allegro albo na innych forach :-\
skalary kupił mój mąż, który też się nie zna na rybach
teraz próbuję zmienić obsadę na prawidłową,
na pewno niektórzy z Was również popełnili błędy przy pierwszym spotkaniu z akwarystyką
Książki kupić, książki czytać.
Cytat: magda78 w 02.04.2009, 19:29
,
mam w 54l dwa skalary, które mają ok. 6cm wysokości i 5 cm długości, żyją sobie tak już ponad rok i mają się dobrze, są żywe i aktywne
Dobrze a gdyby ciebie wsadzili do pokoju 1m a ty byś miała 2 metry to wzrostu to co był robiła żyła byś i bys była ruchliwa bo starała byś sie wydostac a i jeszcze jedno gdybyś głową dotykała sufit a bokami o ściany to byś chyba nierosła bo jak jest i tak samo jest ze skalarami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Cytat: oste w 10.04.2009, 18:51
(...)zyła buś i bys byóła(...)
Daj już spokój, nie dość, że po czasie, a oskarżona przyznała się do winy i postanowiła poprawę, to jeszcze niegramatycznie.
Nie pij tyle, jak zamierzasz pisać ;)
dobra sory
troche odchodze od tematu ale w takim razie skoro po czesci za karłowatość odpowiedzialne są hormony, domyslam sie ze chodzi o inhibitory wzrostu to czy w przypadku akwarium prowadzonego jako typowy LOW TECH bez podmian wody nienagromadzi sie ich tyle ze doprowadzi do karłowatosci gatunków wrażliwych na obecność tych substancji?
Cytat: oste w 10.04.2009, 18:51
Cytat: magda78 w 02.04.2009, 19:29
,
mam w 54l dwa skalary, które mają ok. 6cm wysokości i 5 cm długości, żyją sobie tak już ponad rok i mają się dobrze, są żywe i aktywne
Dobrze a gdyby ciebie wsadzili do pokoju 1m a ty byś miała 2 metry to wzrostu to co był robiła żyła byś i bys była ruchliwa bo starała byś sie wydostac a i jeszcze jedno gdybyś głową dotykała sufit a bokami o ściany to byś chyba nierosła bo jak jest i tak samo jest ze skalarami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
postanowiłam obsady nie zmieniać tylko kupić większe akwarium ;D skalary będą miały większe akwarium już za 2 miesiące (tyle to chyba wytrzymają jeszcze ;))
kupiłam sobie książkę (jedną z wielu o akwarystyce) z 1957r <good> "Akwarium" A.Taborski, J.Landowski, K.Gabryś, w której jest napisane, że ryba rośnie całe życie, tylko jak jest już dorosła to wzrost jest wolniejszy, więc jest jeszcze szansa, że trochę moje skalary podrosną w większym zbiorniku
niestety nie znalazłam nic o hormonach (pewnie w bibliotece uniwersyteckiej znajdę książkę dla weterynarzy - szukam z ciekawości), więc nie wiem jak w akwariach LT
jak znajdę to na pewno napiszę
odświeżam temat, który sama zaczęłam :D
dwa omawiane wyżej skalary po roku spędzonym w zbiorniku ok.60l trochę urosły jak przeniosłam je do akwarium 250l to samo dotyczy glonojada (porównanie zrobiłam rok po przeniesieniu)
mąż z córcią dokupili jeszcze jednego skalara - mam teraz porównanie jak rośnie skalar wpuszczony od razu do dużego zbiornika i prawdę mówiąc nie widzę różnicy (pewnie trzeba by więcej rybek w różnych akwariach - no ale doktoratu z tego pisać nie będę ;D)
właściwie w myśl pewnego opisu karłowacenia z tego forum - rosną organy wewnętrzne a nie rośnie ryba - to chyba ryba powinna mieć duży brzuch czy coś takiego?
nic z tych objawów nie zobaczyłam u skalarów
ciekawe czy ktoś przeprowadzał jakieś doświadczenia lub obserwacje pod tym względem - chodzi mi o naukowców, wydaje mi się, że temat może jest zbyt błahy, ale gdyby ktoś natrafiła na takie informacje to niech da znać - wszyscy skorzystamy <good>