Około miesiąca temu jeden z samców gupika strasznie utył, łuski mu się nastroszyły i po tygodniu zdechł. Myślałem ze to może ze starości ale kilka dni temu samiczka gupika bardzo przytyła(nie tyła tak nawet przy porodzie). Lecz wydawało mi się, że może będzie rodzić. Dzisiaj zobaczyłem podczas karmienia, że jej łuski delikatnie się podniosły :'( . Czy ktoś wie jaka to choroba?? Jak inne ryby mogą się nią zarazić?? Cz jest uleczalna, jeśli tak to jakie leki stosować?? Jakie czynniki wywołują tę chorobę?? Proszę o szybką odpowiedź, ponieważ nie chce, żeby ona zdechła. Dodam, że mam akwarium 25 litrów i nigdy nie miałem żadnych chorób w tym akwarium.
Ja obstawiam posocznicę.
Przeczytaj i porównaj
http://pl.wikipedia.org/wiki/Posocznica_u_ryb
Poczytałem troche w Internecie i według mnie jest to puchlina wodna.Chorą rybkę odłowiłem do 2-3 litrowego naczynia. Kupiłem w sklepie Sera Bactopur Direct. Mam pytanie. Czy tę tabletkę wrzucić do akwarium i umieścić tam z powrotem chorą rybkę?? Proszę was o szybką odpowiedź!!!!
Decyzja zależy od Ciebie, choroba jest zaraźliwa, nawet jeśli to jest jakaś inna choroba bakteryjna, a na taką wygląda. Zależy ile masz tych rybek, jeśli same chore, to przenosić nie ma sensu, bo się tylko stresuje ryby i osłabia zmianą parametrów.
Tak jest tablete rozpuść w wodzie w słoiku i wlej do akwarium,rybę trzeba spisać na straty niestety.
Zrobiłem tak:
Tabletkę rozpuściłem w 0,5 litra wody i pół wlałem do akwarium (mam 25 litrów, a pisało, że 1 tabletka jest na 50 litrów), a drugie pół do 1 litra wody, gdzie umieściłem rybkę na ok 30 min. Podczas tej "kąpieli" rybki zauważyłem 2 czerwone kropki po lewej stronie brzucha. 1 za skrzelem, a drugą w okolicach odbytu. Czy ktoś wie co to mogą być za plamki?? ??? Dzisiaj niestety nie zauważyłem zmian :'(. Rybka nadal ma nastroszone łuski :( .
Tej rybie już nie pomożesz, przy tej chorobie można rybom pomóc jedynie w początkowym stadium, musisz ją uśmiercić po co ma się męczyć.
Jaki znasz sposób na uśmiercenie takiej małej rybki? Pytam poważnie. Dać jej czymś w łeb? Bo spuszczenie w kibelku nie załatwia sprawy - ryba jeszcze żyje i umiera z powodu zbyt niskiej temperatury.
Ja mam jeden sposób, stosuję go na karpia na święta. Ale napiszę jak dostanę przyzwolenie od moderatora, bo zaraz dostane kwita, za okrucieństwo :) A przecież tradycja jest tak ważna. A ja robie to najbardziej humanitarnie jak moge sobie to wyobrazić.
nie trzeba bo rybka sama zdechła :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'(
Mam tylko nadzieje, że nie zaatakuje ta choroba innych rybek :-\ ???
Też miałem u siebie ta chorobę i nie jest prawdą że jest nie do wyleczenia mi się udało uratować moje neonki innesia i to bez zadnych strat jak kogos interesuja informacje to wystarczy postapic zgodnie z instrukcja producenta . Ja tabletke dalem do ogolnego akwa bez rozpuszczania po 3 dniach podmiana 50% wody i wegiel na 3 dni i jeszcze raz kuracja tj. wczesniej rybki ok wracaja kolory i luski tez wracaja do normy oczywiscie po stracie starych odstajacych opuchlizna zeszla
przemow a gdzie w tym temacie pisze że nie jest do wyleczenia można ją wyleczyć ale we wczesnym stadium.Ryba bartka była zbyt poważnie chora w tym stadium odłącza się śluzówka jelita ryba nie trawi pokarmu nawet jeżeli go przyjmie, nabrzmienie występuje gdy nerki przestają funkcjonować lub gdy jest infekcja drug moczowych organizm nie ma jak wydalić wody.I co Ty chcesz leczyć w takim stanie?
Drago ja pisze o takim stadium choroby gdy ryba jest juz napuchnieta wczesniej jest problem zauwazyc ta chorobe a na czym ona polega to wiem to ze jestem nowy na forum nie znaczy ze nie mam doswiadczenia
przemow tak jak pisałem może u ciebie to było wczesne stadium choroby mimo ze łuski były nastroszone i ryba czy ryby wyzdrowiały. Natomiast w zdecydowanej większości wypadków ryby w takim stadium padają i tak też było u bartka.Dlatego zazwyczaj się leczy wszystkie pozostałe ryby u których jeszcze objawy nie wystąpiły a u ryb z takimi objawami przeprowadza się eutanazję .Ja wróżbitą ani wyrocznią nie jestem więc nie wiedziałem czy wiesz na czym polega ta choroba, dlatego na wszelki wypadek napisałem i nie napisałem nigdzie że nie masz doświadczenia bo po jednej wypowiedzi to trudno ocenić.
Miałam dwa gupiki (takie śliczne, pomarańczowe). Zaczęły strasznie tyć im brzuszki (były takie jak w średnio zaawansowanej ciąży samicy gupika). I oby dwa zdechły. Dość długo miały te brzuchy, ale nie zauważyłam, żeby miały nastroszone łuski. Tylko te grube brzuszki. Nie leczyłam ich, bo pan w zoologicznym powiedział mi, że to z przejedzenia i tak jak mi poradził zrobiłam i jedno dniową głodówkę i podałam jakiś żywy pokarm, który przeczyszcza żołądek, ale nie zdycha przy tym rybka.
Pozdrawiam, Callanthe.
Przekarmić też można, ale niestety przekarmione czasem się już mimo głodkówki...jakby tu napisać...nie odetkają :)
A powiedzcie w jakim sklepie kupowaliście te puchnące gupiki i w jakim mieście?