Witajcie, potwierdziły się moje obawy, No3 a zbiorniku mam blisko 40mg/l więc... jest źle... roślin mam od cholery i ciut ciut, z tego co czytałem problem może być z brzanami, podobno one bardzo dużo produkują odchodów.. no ale co do samego denitryfikatora...
mam problem z podłączeniem go.
6m węża 15mm zakończone jednorazowym zaworem, taki jak przy kroplówkach... dałem to do trójnika przy wyjściu z filtra i dupa.. woda nie leci.. zaworek otwarty wąż nigdzie nie jest zagięty... może podpowiecie mi jak wy to macie u siebie zrobione?
A po co Ci to ustrojstwo? NIe masz sily w rekach zeby podmiany wlasnorecznie uskuteczniac i w ten sposob pozbywac sie nadmiaru azotanow.
a po co sobie życie utrudniać?
Rozumiem że jesteś też przeciwnikiem, tramwajów, autobusów samochodów, wszelkiego rodzaju silników etc?
Przepraszam za moją bezpośrednią uszczypliwość.
Aczkolwiek faktycznie jestem zdania iż należy w pewien sposób automatyzować i organizować swoje życie, myślę że taki wężyk pod akwarium to fajny i bardzo prosty sposób na oczyszczanie akwarium.
A podmiany wody wtedy można urządzić znacznie rzadziej.. żeby mi tylko jakiś automat do przycinania rogatków wymyślili :)
Doszedłem już czemu to nie działało.. układ musi być kompletnie odpowietrzony bo ciśnienie na końcu węża jest zbyt słabe by wypchnąć powietrze z rurki, trzeba albo porządnie zalać układ albo powoli i na spokojnie odpowietrzać, trochę żmudne ale skuteczne