Witam,
Mam zamiar kupić nowe rośliny do akwarium i zastanawiam się co zrobić, żeby być pewnym, że nie będzie na nich ślimaków. Słyszałam o kąpieli w nadmanganianie potasu. Co o tym sądzicie? Może są też jakieś inne sposoby. Proszę o radę. Nie chcę znowu mieć inwazji ślimaków.
Oprócz kąpieli wypada dokładnie pojedynczo obejrzeć rośliny. Ślimaki widać, choćby byly bardzo małe.
A jak mocny ma być ten roztwór i jak długo mają w nim przebywać rośliny?
Ślimaki to myślę, że raczej zauważę :) gorzej z jajeczkami, bo nie do końca będę wiedziała czego szukać.
Myślę, że więcej niż pół godziny nie trzeba, żeby się pozbyć wszystkiego. Ja bym dał roztwór o widocznym zabarwieniu różowym. (jasnoróżowym przemywa się rany)
Jaja ślimaków są z reguły galaretowate i jest je widać, czasami różowe i te jeszcze bardziej widać. Helenki mają jaja takie kwadratowe i jak jajecznica białe na zewnątrz, a środku ciemniejsze i te osobiście bym zostawił.
A czy w takim roztworze zniszczą się też jajeczka ślimaków?
Jajka z reguły są składane w ochronnej substancji, a bez tego powinny zniknąć. Czyli ogladamy, niszczymy kładki i jajeczka, a potem do roztworu.
Ślimaki są dość odporne. Wyczytałem kiedyś o obcym ślimaku w Polsce, który jest taki mały, że inny ślimak go może połknąć. Ślimak po pobycie w przewodzie spokojnie przeżywa i żyje spokojnie dalej. Nie pamiętam, ale chyba miał wieczko.
Zatoczki z kolei potrafią żyć bez wody przez rok.