Witam
Trzy dni temu zauważyłem, ze jeden z moich kirysków wgramolił się za te szczebelki na które się dozuje dwutlenek węgla (nie pamiętam jak to się nazywa) i nie mógł sie wydostać, musiałem mu pomóc. Wczoraj zobaczyłem jak się kołysze przy dnie, bardzo wyblakł i dzisiaj padł. Jak myślicie czy mógł doznać jakiś obrażeń przez swoje ciekastwo, miał chyba jeszcze chyba trochę bardziej zaczerwienione pokrywy skrzelowe ale tego nie jestem pewien. A może to był inny kirysek (było ich 4 teraz zostały 3 :( ) Może to jakieś choróbstwo i to nie był wcale ten gapowicz.
Co o tym myślicie??????
Pozdrawiam
Wydaje mi sie ze to bylo zatrucie co2. Czy u innych ryb zauwazyles jakies niepokojace (inne zachowanie) objawy? Jezeli sie myle to prosze mnie sprostowac...
Nie pomyślałem o tym, a czy wogóle to możliwe????? U innych ryb nie stwierdziłem podobnych objawów
To mogło być albo zatrucie CO2 albo rybka była zbyt ciekawa. Jak się mogło stać - przecież CO2 jest gazem trującym dla zwierząt.
Ale z drugiej strony otoski na tych belkach skrobią i nic im nie jest. Hmmm...
Moze otoski zrecznie unikaja oddychania co2. Kirysek sie tam pogubil zestresowal i panika zrobila swoje... :roll:
Może...