Dzisiaj z rana wymieniłem świetlówkę. Nie dzialającą swietlowke(swieciła lekko na różowo) połozylem za siebie. Wstalem i nagle buch zbiłem swietlowke, zbite szkło wlozylem do ocalałej czesci świetlówki, otworzyłem okno i zostawiłem swietlowke na dywanie(tam gdzie ją zbilem) jak myslicie przebywanie w tym pokoju jest niebezpieczne?
Weź tą świetlówkę pozbieraj do worka i wywal do specjalnego pojemnika na świetlówki. Użyj rękawiczek gumowych jak do zmywania naczyń bo po co macać się z tym świństwem. Dywan dobrze poodkurzaj a potem worek z odkurzacza wyrzuć też do tego pojemnika ze świetlówkami. Jak się da to dywan przetrzyj lekko wilgotną szmatkę ale nie tak żeby wetrzeć resztki ale żeby zebrać ewentualny pył z włosia. Tą szmatkę też oddaj do utylizacji. Mnie się też kilka razy zdarzyło strzaskać świetlówkę i jeszcze żyję... najważniejsze, żeby zadbać o jak najszybsze usunięcie resztek z domu, jak najmniejszy kontakt ze strzaskaną swietlówką i odpowiednią utylizację tego syfu co jest w środku w świetlówce.