Witam wszystkich serdecznie, to mój pierwszy post, choć na niemiły temat.
Mam zbiornik 200 l profil, dojrzały.
Obszada:
20 brzanek sumatrzańskich/mszystych
9 brzanek rekinich (jeszcze małe)
10 platynek (ktoś musi dbać o roślniny )
2 malutkie plecostomusy
1 zbrojnik niebieski
Filtracja:
wewnętrzny - 600 l/godz.
zewnętrzny Eheim 2213 (ceramika, efimech, gąbka, wata)
Problem:
Od wczoraj wyciągnęłam 10 trupków. Ryby wyglądają ładnie, jedzą jak szalone i są aktywne. Łuski nie są pokryte żadnym śluzem. U jednej brzanki zauważyłam na ogonie coś jak ospę, inne nie mają żadnych objawów.
Ryby pływają normalnie, jedzą normanie, zachowują się normalnie, po czym któraś zaczyna bardzo szybko oddychać, wisi pod powierzchnią, po jakiś 20-30 minutach zaczyna pływać "wirując" i zdycha. Rekinie i glonojady mają się zupełnie dobrze, zdychają masowo brzanki i trochę mniej platynki.
Poziom azotu w wodzie jest prawidłowy. Pandemia rozpoczęła się wczoraj jednym zgonem, dzisiaj już kolejnych 10. Proszę o szybką odpowiedź, inaczej nie będzie co leczyć.
Problem 2:
Zbiornik 60 litrów.
Obsada:
10 czerwonych główek
parka kakadu
parka barwniaków albinotycznych
1 zbrojnik niebieski
Czerwone główki kupiłam niedawno. Po 5 dniach, czyli przewidywanym okresie inkubacji, dostały ospy. Pielęgniczek w ogóle to nie dotyczy (lol).
Leczenie:
Dzień 1: 5 ml błękitu, podwyższenie temperatury do 28 stopni
Dzień 2, 3, 4: 3 ml błękitu, podwyższenie temperatury do 29 stopni.
Po pierwszej dobie czerwone główki były w zasadzie czyste (nieliczne cysty). Po drugiej dobie totalny wysyp i trwa nadal. W życiu nie miałam takiej sytuacji z ospą. Zawsze było chwila moment i po sprawie. Co jest z tym pasożytem do diaska?
Co do problemu 1: w trakcie pisania zdechły kolejne 3 brzanki i dwie zaczynają się kręcić! Podmieniałam dzisiaj przed 3 godzinami 40 litrów, więc nie może chodzić o żadne zatrucie...
A jak ty się zatrujesz to jak zwymiotujesz to ci od razu przechodzi? Nie sądzę. Trucizna jeśli to była ona to siedzie cały czas w rybach, filtrze, w wodzie.
Przypomnij sobie co zrobiłaś przed tym zanim to się zaczęło w ciągu kilku godzin. Popytaj domowników. Zadzwoń do wodociągów czy czegoś nie robili przy kanalizacji w Twoim rejonie bo może coś puścili do wody stąd problemy w obu akwariach. Możliwe też, zę czerwonogłówki coś przywlekły a Ty przeniosłaś na rękach, siatce, wężu do ściągania wody do większego akwarium.
Mam osobny sprzęt do obu akwariów, wody nie podmieniałam jednocześnie. Czerwone główki u hodowcy nadal są zdrowie. U mnie mają ospę. W dużym zbiorniku ospy nie ma, ale ryby zdychają. W dużym akwarium nic nie zmieniałam. Zgony zaczęły się przed podmianą wody. Po tym jak rybki zaczęły zdychać, zmierzyłam parametry i podmieniłam zapobiegawczo 40 litrów, ale zdychały nadal. Wcześniej nic się nie działo. Dzisiaj też już nic się nie dzieje i mam nadzieję, że tak zostanie. Poza tym gdyby to było zatrucie, to cierpiałyby wszystkie, a nie tylko brzanki sumatrzańskie, które są mocnymi rybkami. Wrażliwsze brzanki rekinie i plecostomuski młode mają się ok, a w przypadku zatrucia to byłoby co najmniej dziwne. Nie było też charakterystycznego "gibania się" rybek na boki. Pływały i normalnie jadły, piękne kolory. Zachowanie zmieniało się nagle i po krótkiej chwili kaputt.
W akwa z ospą podmieniłam wodę, włożyłam na kilka godzin węgiel i przerzuciłam się na Costapur, bo błękit nic nie pomógł.
Akwarystyką zajmuję się od ponad 10 lat i miałam różne biotopy, więc błąd nowicjusza można tu wykluczyć. Gdyby to było coś bardzo oczywistego, jak ospa, pleśniawka, nicienie, zatrucie, to nie musiałabym prosić Was o pomoc. Liczę, że ktoś miał podobnie, strzelił z leczeniem i pomogło.
A jakie masz parametry wody? Może coś jednak przeoczyłaś?
Początkujący czy też nie, potem każdy się puka w czoło, że nie zauważył.
Azot poniżej 0,3 mg na litr. Twardość kranówki około 16-18. Temperatura ok. 26 stopni. Wody dolewam przez trzy filtry kubełkowe: sznurek, węgiel, ceramika. Wkłady w filtrze: ehfimech, substrat, gąbka, wata. Filltr wewnętrzny 600 na godzinę z nową gąbką. Podłoże żwirek naturalny. Akwa dojrzałe od kilku lat. Wkład zewnętrznego zmieniany raz na rok. Czyszczenie raz na dwa miesiące. Podmiana wody co tydzień ok. 30% lub więcej w razie potrzeby. Glony zero. Rośliny: anubiasy, gałęzatki, microsorium, żabienice, mech jawajski, mech x. Korzenie winorośli obniżają pH do około 6. Warunki są stałe i nic się ostatnio nie zmieniało. Dołożyłam małe brzanki rekinie z przeznaczeniem do większego zbiornika w nowym domu miesiąc temu. Świetlówki flora i tropical, regularnie zmieniane. Brak systemu CO2, ale rośliny trzymają się dobrze. Ostatnio pozbyłam się 6 bocji wspaniałych, bo dostały zamiłowania do niszczenia roślin i bawiły się w nocną gangsterkę. ;)
W małym akwa te same rośliny, ta sama temperatura, filtr odpowiednio mniejszy.
W obu zbronikach łupiny kokosa.
Jak dotąd działało, ale czerwone główki przywlokły do małego ospę odporną na błękit, a w dużym zaczęła się pandemia bez szczególnego powodu. Fiszi wyglądają jak z obrazka ino odchodzą na tamten świat. :(
Czytam i czytam "choroby ryb" i nic nie znalazłem. :-\
Może to jakaś zakażenie bakteryjne? Atakuje układ nerwowy i jest po sprawie, tylko tak nagle? Bardzo dziwne.
A ten pokarm nie jest jakiś trefny? Ja bym przestał karmić w ogóle.
@AniaU , a nie jesteś sama przypadkiem zaziębiona??? Może któryś z domowników... Wiesz różnie to dzisiaj bywa choróbska przechodzą ze zwierząt na ludzi więc może byc i odwrotnie.
Pokarm Tetry, nie był zmieniany. Nie jestem chora. Rozmawiałam z hodowcą i nie ma pojęcia, co to może być. ???
Jakie są twardości wody w akwarium? Jaki masz poziom amoniaku w obu akwariach? Czy czyszczenie zewnętrznego nie zbiegło się w ciągu ostatnich 2-3 tygodni z wymianą gąbek w wewnętrznym?
Absolutnie nie wymieniałam obu wkładów filtrów jednocześnie. Nie mogę w tej chwili zmierzyć twardości wody w akwa, ponieważ test się przeterminował. Z wcześniejszych pomiarów twardość wody kranowej wynosi 16-18. Leję do akwa przez filtr węglowy, ceramiczny i sznurek. Poza tym w akwariach są korzenie, w dużym jeden spory, który ciągłe jeszcze puszcza kwas humusowy, więc twardość powinna być mniejsza niż w kranówce a i pH jest niższe - 6 - 6,5. Poziom azotu jest bardzo niski, poniżej 0,3 mg na litr.
Jak będziesz miała możliwość to zmierz tą twardość i amoniak. Poziom amoniaku nijak ma się do poziomu NO3.
Btw, to niezbyt zdrowo dla ryb lać im tylko wodę tak filtrowaną. Wypłukujesz z wody sporo minerałów. Ofc to pewnie nie ma nic wspólnego z chorobą ale tak na przyszłość.
Emi dorzucam minerałki Sera, żeby wzbogacić nieco wodę.
W akwa z ospą pani kakadu zaczęła się kiepsko czuć od Costapuru. :(
A jakiś żywy pokarm ostatnio dawałaś? Mrożonkę? Kurcze, wygląda na zatrucie albo jakąś ostrą infekcję i skądś się musiało wziąć skoro rozwala ryby w obu akwa na raz.
Dawałam oczlika i solowca. Tak myślę, że skoro zatrucie, to czemu najmocniejsze rybki walnęło, a nie te mniejsze i słabsze. Naprawdę dziwna sprawa. No i trwało to tylko parę godzin.
Cholerka czerwone główki przy Costapurze wcale się nie poprawiły, a pielęgniczki chyba czują się nietęgo. Poza panem kakadu, który rządzi wszystkim w tym zbiorniku.
A jeszcze o jednym zapomniałam: od czasu zgonów te brzanki sumatrzańskie i mszyste, które przeżyły są - uważaj - śpiące. Jedzą normalnie, ale większość dnia wiszą w zacienionych miejscach w pozycji do spania. Wcześniej małpy pływały jeszcze długo po zgaszeniu światła, a teraz biały dzień, 80 W im na głowę świeci, a one podsypiają.
Cytat: AniaU w 07.01.2010, 11:55
Dawałam oczlika i solowca.
I tu masz prawdopodobną przyczynę zatrucia/infekcji.
Myślisz? Mam te mrożonki już od jakiegoś czasu, trzymam w zamrażalniku i daję co drugi dzień kostkę czegoś, więc wyliczyłam, że podaję od 3 tygodni z tej partii i nic nie było. Poza tym jest mrożone w bardzo niskiej temperaturze, więc żadne bakterie/pasożyty by nie wytrzymały, chyba że te z marsjańskiego meteorytu. Mrożonki podaję w obu zbiornikach, a w małym nic się takiego nie stało, choć są w nim wrażliwe pielęgniczki. ???
Napisałem, żeby się wstrzymać od karmienia, bo to takie nagłe zachowania, jak od pokarmu.
Warto spróbować przestać na kilka dni, okaże się wtedy.
Przy zatruciu amoniakiem byłyby inne symptomy: ubytki w płetwach, dużo śluzu na rybach, ryby szukałyby miejsca wokół korzenia, albo przy szczątkach roślin przy dnie, gdzie jest niższe pH. Zastanawiałem się i raczej wykluczam to.
A nagły skok NO2? To też bardzo silna trucizna tylko skąd? Mnie też raczej jakieś bakcyle z mrożonek przekonują ale kto wie jakie rzeczy dzieją się w tak długo prowadzonym akwarium. Aniu, a nie wyciągałaś ostatnio jakichś roślin z podłoża? może ryby rozkopały podłoże?
Hm.. Właśnie od tamtej akcji jest już spokój.
Na studiach dorabiałam trzy lata w hurtowni ryb akwariowych, żeby mieć na książki i ciuchy. Widziałam tam różne świństwa, często też pod mikroskopem. Nauczyłam się o lekach i chorobach, widziałam zupełnie niekonwencjonalne sposoby ratowania całych partii, ale masowego zdychania ładnych, jedzących ryb nie. Nie miałam też od dawien dawna żadnej choroby. A co do szukania sobie miejsca, to rybki są śpiące, kryją się w cieniu i podsypiają. Też dziwiaczne. Część pływa i bije się na środku, jak to brzanki. Rekinie jak zwykle w mchu i koło korzeni. Glonojady bardzo aktywne. A kilka dosłownie śpi o tej porze.