Akwarystyka - Forum Akwarystyczne Wodnego Swiata

Akwarystyka => Ryby akwariowe => Wątek zaczęty przez: picekwyspa w 29.04.2010, 08:31

Tytuł: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: picekwyspa w 29.04.2010, 08:31
Nie to że planuje coś takiego ale tak dla wiedzy jaki jest najbardziej humanitarny sposób na uśmiercenie rybki jeśli taki wo gule istnieje, ale raczej nie.
Na pewno już nie jeden z was spotkał się z chorą ryba która trzeba było uśmiercić lub się męczyła.

Wiem ze nie po to zakładamy akwarium żeby zabijać ryby.
Pewnie to będzie kontrowersyjny wątek ale proszę bez emocji.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: nestoor w 29.04.2010, 09:31
Ja osobiscie wypuszczam do morza
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Female_Raziel w 29.04.2010, 09:42
Najlepszym sposobem na zabicie kręgowca jest silne uderzenie w czaszke, najlepiej w potylice. W przypadku ryb nie mamy dostepu do potylicy wiec najlepiej uderzac mlotkiem miedzy oczy. Rybe najlepiej wsadzic do reklamowki, mialam przypadek ze bojownikowi z pletwami na calej dlugosci zniszczonymi przez martwice przy uderzeniu pekla glowa. W przypadku malych ryb mozna tez sprobowac uderzyc nimi o kant stolu lub umywalki, ale ja nie popieram tego sposobu ponieważ uważam ze ryzyko błedu jest zbyt duże.
Skutecznym sposobem jest tez szybkie uciecie głowy, ale potrzeba do tego ostrego narzedzia i troche wprawy.
Podobno wrzucenie rybki do szklanki z etopiryna usypia zwierze raz na zawsze, ale nie sprawdzałam.
Absolutnie nie wkladajcie rybek do lodówki czy zamrażalki! Taka smierc trwa bardzo dlugo i wiąze sie z wielkimi cierpieniami.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: wbchgkv w 29.04.2010, 09:49
mi raz bimbrownia z drożdżami się "zaszczelniła", to znaczy po jakimś czasie CO2 nie uchodziło butelką tylko w 100% do akwarium. Rybki w większości zdechły :(

A ponieważ CO2 jest bezwonny i nie czuć, że się go wdycha (przy wdechu nie czuć, czy tlen czy tlenek węgla (IV) ), a ponadto spada pH wody, to ryby mogą zdychać szybko i bez cierpienia.

Więc proponuję wsadzenie do wody gazowanej lub jak ma się do czynienia z 1 rybką w akwarium z roślinami, to przesadzić z bimbrownią.

Ale to nie zmienia faktu, że najbezpieczniej uśmierca się waląć w kant umywalki lub łepek odcinając.

PS Straszny temat :(
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Female_Raziel w 29.04.2010, 09:51
CO2 jest dobrym sposobem na zabijanie kregowców lądowych. W przypadku ryb skutkuje powolnym duszeniem, a spadek Ph ponizej 4 "zapieka" szkrzela. W skrócie masakra.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: picekwyspa w 29.04.2010, 09:59
Racja straszny ale lepsze takie sposoby niż pozwolić rybie męczyć się.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 29.04.2010, 10:35
Cytat: Female_Raziel w 29.04.2010, 09:42
Absolutnie nie wkladajcie rybek do lodówki czy zamrażalki! Taka smierc trwa bardzo dlugo i wiąze sie z wielkimi cierpieniami.

Do lodówki nie, ale do zamrażarki tak.

Nie wiem skąd pomysł na to, że wiąże się z wielkimi cierpieniami. Wszelkie uderzenie i odcinania właśnie z tym się wiążą - przecież ryba czuje.

W zamrażalce ryba zasypia ponoć...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Female_Raziel w 29.04.2010, 10:44
Ryba jest duzo bardziej "mokra" niz czlowiek, a jak wiadomo woda podczas zamarzania powieksza swa obietość. Zamarzanie trwa jakies kilka minut a ból od udezenia trwa sekunde jesli cios byl celny.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Piterix w 29.04.2010, 10:52
Najlepszym sposobem jest do reklamówki i młotkiem w głowę - na mizagę - potem do kosza i tyle. Dzięki temu ryba umiera momentalnie - a o to przedewszystkim chodzi.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: szakallo w 29.04.2010, 11:31
Cytat: wbchgkv w 29.04.2010, 09:49
mi raz bimbrownia z drożdżami się "zaszczelniła", to znaczy po jakimś czasie CO2 nie uchodziło butelką tylko w 100% do akwarium. Rybki w większości zdechły :(
Chyba o to chodzi żeby całę co2 szło do akwarium a nie w powietrze tylko trzeba umieć je dozować w małych ilościach a nie nawalić do butli 2l zacieru i jazda na luzie do akwa 60l
Cytat: wbchgkv w 29.04.2010, 09:49
A ponieważ CO2 jest bezwonny i nie czuć, że się go wdycha (przy wdechu nie czuć, czy tlen czy tlenek węgla (IV) ), a ponadto spada pH wody, to ryby mogą zdychać szybko i bez cierpienia.



Tlenek węgla to nie CO2 a zasad zabijania CO a CO2 jest całkiem inna

Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 29.04.2010, 13:01
Cytat: picekwyspa w 29.04.2010, 08:31
Nie to że planuje coś takiego ale tak dla wiedzy jaki jest najbardziej humanitarny sposób na uśmiercenie rybki jeśli taki wo gule istnieje, ale raczej nie.
Na pewno już nie jeden z was spotkał się z chorą ryba która trzeba było uśmiercić lub się męczyła.

Wiem ze nie po to zakładamy akwarium żeby zabijać ryby.
Pewnie to będzie kontrowersyjny wątek ale proszę bez emocji.
Picek, weź się lepiej porządnie za swój zbiornik zamiast zakładać bzdurne tematy.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: picekwyspa w 29.04.2010, 14:06
Panie MRS nie podoba się coś to nie zaglądaj, a jeśli wątek nie pasuje proszę zgłosić do admina.
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Kubik118 w 29.04.2010, 14:12
A nie prościej je utopić? (żart)
Ja zwykle rozwalam młotkiem  ( tak jak Piterix )
Ale jak chcę zrobić sekcje zwłok, to odcinam łepek tasakiem.
A co robicie z trupami? Bo ja wrzucam do oczka lub stawu. Dzięki temu nic się nie marnuje.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 29.04.2010, 15:00
Jak można żywe stworzenie od tak, rozwalić młotkiem czy uciąć głowe.
Poszukajcie problemów raczej u siebie, jeśli wam ryby chorują to widocznie coś nie gra w waszych baniakach.
Jak wam psy chorują to też im dajecie wory na łeb i walicie młotem?
Później sie wszyscy dziwią, że przed okresem wakacyjnym przybywa w lasach bezpańskich psów czy kotów ale czemu tu sie dzwić jak dzicz zaczyna sie w akwariach.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: picekwyspa w 29.04.2010, 15:14
Temat jest inny dostosuj się albo opuść ten temat.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Kubik118 w 29.04.2010, 15:16
Mrs, lepiej pozwolić stworzeniu cierpieć powoli, tak?
CytatPoszukajcie problemów raczej u siebie, jeśli wam ryby chorują to widocznie coś nie gra w waszych baniakach.
nawet w baniaku profesjonalisty może się zdarzyć, iż ryba zachoruje. Jak już nie ma ratunku, to po co ma się męczyć?
CytatJak wam psy chorują to też im dajecie wory na łeb i walicie młotem
Jak zachoruje poważnie np. na raka, nie morze wstawać, cierpi, usypia się go. Niestety, ryb się nie usypia, więc trzeba zrobić coś szybkiego.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: badrass w 29.04.2010, 15:39
U mnie jeśli ryba jest chora, ą zdarzyło sie dwa razy, to brałem do dłoni i walnąłem z całej siły w muszlę klozetową. Śmierć - gwarantuję- BARDZO szybka i bezbolesna. Wystarczyło spłukać - czysto, szybko, higienicznie i humanitarnie
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 29.04.2010, 16:06
Cytat: picekwyspa w 29.04.2010, 15:14
Temat jest inny dostosuj się albo opuść ten temat.
Nie, co teraz?
Cytat: Kubik118 w 29.04.2010, 15:16
Mrs, lepiej pozwolić stworzeniu cierpieć powoli, tak?
Lepiej gdy ryba padnie sama.
Taka jest naturalna kolej rzeczy.

Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: wkukler w 29.04.2010, 16:18
Cytat: Female_Raziel w 29.04.2010, 10:44
Ryba jest duzo bardziej "mokra" niz czlowiek, a jak wiadomo woda podczas zamarzania powieksza swa obietość. Zamarzanie trwa jakies kilka minut a ból od udezenia trwa sekunde jesli cios byl celny.
Ryby są zmiennocieplne, i w temperaturze poniżej 4* Celsjusza popadają w stan odrętwienia, tracą czucie itp. Poniżej zera giną.
Nie rozumiem jak można by "tłuc młotkiem na miazgę" niewinne zwierze.
Powinniśmy rybie dać spokojnie zdechnąć, a nie ją zabijać.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Kubik118 w 29.04.2010, 16:44
To już zależy, jak umiera. Jeśli moje ryby są stare i umierają ze starości, to tak, zdychają w akwarium. Lecz, jak ryba jest strasznie cierpiąca to prościej ( dla niej ) ją zabić. U mnie, coś takiego zdarzyło się wczoraj. Rozszarpany ( dosłownie ), żyjący karp koi leży jak zwykła, umierająca ryba w oczku. Co miałem zrobić? Czekać aż się wymęczy na śmierć? Nie. Prościej było dać mu szybszy spokój. Więc wziąłem siekiere i go dobiłem. Chociaż przestał cierpieć.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: wbchgkv w 29.04.2010, 18:29
CytatTlenek węgla to nie CO2 a zasad zabijania CO a CO2 jest całkiem inna

Ale ja nie napisałem tlenek węgla, tylko tlenek węgla (IV), a to już jest CO2
To taka dygresja do jednego z użytkowników.

Z drugiej strony, czy słyszał ktoś o naturalnym znieczulaniu się organizmów zwierzęcych?
NA Discovery kiedyś mówiła p. Czubówna, że jak tygrys lub gepard zabija coś (bawół czy jakieś takie duże brzedkie zwierzę), to nie odgryza mu głowy, aby szybko zabić, tylko powoli na żywca zjada ofiarę, a zjadane zwierzę ponoć nic nie czuje, bo wydziela znieczulenie...
Czy tak samo jest z poszarpanymi rybami? Może one wcale nie cierpią?

PS za przekręcenie nazw zwierząt z góry przepraszam, ale nie jestem specjalistą od kręgowców lądowych...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 29.04.2010, 18:50
Cytat: Kubik118 w 29.04.2010, 16:44
To już zależy, jak umiera. Jeśli moje ryby są stare i umierają ze starości, to tak, zdychają w akwarium. Lecz, jak ryba jest strasznie cierpiąca to prościej ( dla niej ) ją zabić. U mnie, coś takiego zdarzyło się wczoraj. Rozszarpany ( dosłownie ), żyjący karp koi leży jak zwykła, umierająca ryba w oczku. Co miałem zrobić? Czekać aż się wymęczy na śmierć? Nie. Prościej było dać mu szybszy spokój. Więc wziąłem siekiere i go dobiłem. Chociaż przestał cierpieć.
Bebik, przynajmniej Ty podjąłeś knstruktywną dyskusję.
Jakiś czas temu gdy przenosiłem ryby ze 112 do obecnego zbiornika najmniejszy i najsłabszy ze skalarów (spodziewałem się tego) był na granicy wyczerpania. W nowym zbiorniku leżał na boku i co jakiś czas próbował jeszcze walczyć wypływając do góry i zaraz opadając. Mialem dobić rybe w której była jeszcze wola życia? Zdziwisz się ale nawet Twoja rozszarpana ryba miała wole życia - to naturalny odruch dla wszystkich żyjących stwożeń. Ja ryby nigdy bym nie dobił. Przez jakiś czas zastanawiałem się co zrobić z samcem nannacary którego strasznie maltretował samiec dominujący - wydłubał mu oczy, ogólnie strasznie go poniewierał. Zostawiłem wszystko naturze, samiec odszedł po kilku dniach. Odszedł naturalnie tak jakby to było w wodach Orinoko, no...może nie dokońca, tam wcześniej dopadł by go jakiś drapieżnik, ale chyba rozumiesz co chce powiedzieć?
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Martinez75 w 29.04.2010, 20:12
Cytat: mrs w 29.04.2010, 18:50
Ja ryby nigdy bym nie dobił.
mrs wyobraź sobie, że jedna z Twoich ryb zachorowała na Ichtiosporidiozę (zakażenie glonogrzybem z rodzaju Ichthyophonus), zajrzyj tu: http://www.akwarium.net.pl/adv/ichtiosporidioza2.htm a później wypowiedz się, co byś zrobił ??
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 29.04.2010, 20:43
Generalnie kilka moich osobistych refleksji co do tej dyskusji:

1. Faktycznie w dobrze "zorganizowanym" baniaku towarzystwo nie powinno padać dość często, a czytając posty mam wrażenie, że macie obcykane sposoby uśmieracania - jakbyście robili to dość regularnie.
2. Ja pozostawiam rybki w stanie agonalnym w akwarium, zjadają je inne rybki (ja nie przekarmiam ryb, więc są wiecznie głodne i to dla nich spora gratka).

Ja się zgadzam z mrs. Taka jest naturalna kolej rzeczy, rybka się męczy? Do końca nie wiadomo.
Tak na marginesie powiem, że poza błedami początkującego w pierwszym akwarium (10 lat temu), nie miałem żadnej choroby, ani destabilizacji równowagi biologicznej, nic mi masowo nie zdychało. Nigdy nie zdechła mi większa rybka niż molinezja (ani żaden pyszczak, ani skalar, ani gurami, ani drapieżnik, małą arowankę od pęcherzyka hodowałem 4 miesiące w 112l akwa :P), a i te można policzyć na palcach jednej ręki. No generalnie mało mi zdechło. Zawsze zostawiałem do końca, aż oszamia, potem truchło objedzone dawałem żółwiowi czerwonolicemu. :P
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.04.2010, 04:57
Cytat: bloniu w 29.04.2010, 20:43
Faktycznie w dobrze "zorganizowanym" baniaku towarzystwo nie powinno padać dość często, a czytając posty mam wrażenie, że macie obcykane sposoby uśmieracania - jakbyście robili to dość regularnie.
I to jest najmądrzejsze zdanie jakie przeczytałem w tym wątku. Stworzyło się towarzystwo wzajemnej adoracji w zabijaniu ryb - sami specjaliści.
Błoniu, mnie też ryby chorowały na początku - to chyba normalne u każdego początkującego akwarysty. Nawet gdy dużo czytasz, dowiadujesz się to i tak swoje błędy musisz popełnić, takie frycowe. Obecnie wszystkie moje ryby są w świetnej kondycji. Tak jak mówisz, dobrze prowadzony zbiornik i ryba nie ma prawa zachorować, jedyna ewentualność to wpuszczenie nowej, chorej ryby do aktualnej obsady.
Zauważyłem też, że w wątku "jak to ja zabijam ryby" nie wziął udziały ani dobraf, ani asagoth, ani hubi ani wielu innych akwarystów posiadających ciekawe biotopy. Swoje metody opisują sami "specjaliści" z dziedziny akwarystyki.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Refal w 30.04.2010, 07:21
Co do sposobu uśmiercania proponuje wrzątek ale tylko do mniejszych rybek i skorupiaków. Zabija on raka w około 2-3s,  rybkę typu mieczyk w 1-2 s. Sposób nie brudzący i  niezwołujący takiej odrazy jak miażdżenie ryby młotkiem.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Female_Raziel w 30.04.2010, 08:22
Cytat: Refal w 30.04.2010, 07:21
Co do sposobu uśmiercania proponuje wrzątek ale tylko do mniejszych rybek i skorupiaków. Zabija on raka w około 2-3s,  rybkę typu mieczyk w 1-2 s. Sposób nie brudzący i  niezwołujący takiej odrazy jak miażdżenie ryby młotkiem.

Akurat ten sposob budzi we mnie wieksza odraze niż młotek. Bardziej sie dla mnie liczy punkt widzenia zwierzecia niz moj.

Przy okazji do wszytskich pro-liferow - w swojej 14 miesięcznej karierze zabiłam 2 (słownie: dwie) ryby. Zanim sie wzielam za zabijanie dużo czytałam na temat zeby zadac zwierzeciu jak najmiej cierpien, stad ta wiedza. Obie ryby złapały infekcje grzybiczną i za pozno zdecydowalam sie na podjecie powaznego leczenia (bo w koncu "chemia jest be"). Miałam czekać tydzień i patrzeć aż kompletnie zgniją żywcem? To dopiero jest odrażające.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.04.2010, 12:37
Ale skąd wiesz, że ryby cierpią takie straszne męki?
Dla mnie bardziej przerażający z perspektywy ryby jest stres wyciągania z wody, ładowania do worka i "lutowania" młotkiem.

Ja jestem zdania, żeby nic nie wyciągać, chyba, że faktycznie jakaś choroba poważna, co może wszystko wykosić, to wtedy worek jak do transportu, aquasafe (działa odstresowująco) i zamrażalnik.

Ale generalnie jak już pisałem w dobrej, sporej bańce, gdzie jest równowaga i obsady się dobiera stopniowo, robi kwarantanny w innych bańkach, ryzyko, że coś się będzie nioslo nie jest duże.

Kupowałem często ryby w Kakadu, a tam wiadomo, masówka, Tajlandia i hgw skąd jeszcze i nigdy nie miałem żadnej plagi.
Rybkę o słabej kondycji "ogarniali" pobratymcy - jak w naturze.

Ja mam wrażenie, że w ogóle są ludzie, którzy "trzymają ryby" (z opisu Drago), którzy potrafią zadbać (nie dbają) o zbiornik i non stop wymieniają obsadę, bo coś im zdycha...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.04.2010, 14:05
Należy zadać bardzo proste pytanie.
Skąd ludzie mają taką wiedze na temat technik zabijania ryb?
I wszystko jasne...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Chmura w 30.04.2010, 14:11
A ja jestem zdania, że nie ma znaczenia czy rybka bardziej cierpi od przylutowania, choroby, czy zamrażania. Jak przypadek jest beznadziejny, to nie mam oporów przed zdzieleniem w łeb. Potem nie ma znaczenia czy wyrzucę do śmieci, spuszczę w klopie, czy wywalę za okno.

Gadanie, że coś nie boli to idiotyzm. Tak jak kiedyś ludzie twierdzili, że noworodki nie odczuwają silnego bólu, bo mają mało zakończeń nerwowych na skórze. Prawda później wyszła, że mają tyle samo co dorośli ludzie, lecz na dużo mniejszej powierzchni. Co za tym idzie, boli je dużo bardziej niż dorosłych.
W związku z tym, proszę o nie chrzanienie, że coś boli mniej, lub bardziej. Jeśli masz doktorat związany z ichtiologią, to super, chętnie posłucham inteligentnych wypowiedzi. Jeśli nie znasz się na temacie, to nie chrzań.

Więc jeśli porównujemy ból podczas zamrażania z przywaleniem w łeb, to powiem tylko, że przywalenie zapewnia szybką śmierć.

Swoją drogą, super dla rodziny musi wyglądać rybka w zamrażarce.

A dla tych co snują jakieś swoje debilne teorie na temat powiązań znajomości technik z masowymi mordami w akwarium, przypominam, że jakiś czas temu, przy okazji wigilii w Teleexpressie były podane sposoby załatwienia karpia.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.04.2010, 14:41
Cytat: Chmura w 30.04.2010, 14:11
Więc jeśli porównujemy ból podczas zamrażania z przywaleniem w łeb, to powiem tylko, że przywalenie zapewnia szybką śmierć.
A jak źle trafisz?
Mam do tego uraz.
Pamiętam jak byłem mały, mój ojciec - zapalony wędkarz w ten sposób zabijał ryby. Tłuczek do mięsa i w głowe.
Czasami poprawiał po 3 razy bo albo źle uderzył albo za słabo.
Nie ma 100% humanitarnego sposobu na zabicie ryby nie ma też sposobu bezbolesnego.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Chmura w 30.04.2010, 14:43
Jak masz problem z celowaniem, to weź większy młotek.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: dunaj-83 w 30.04.2010, 17:09
ja polecam szklankę lodowatej wody najlepiej jeszcze silnie chlorowanej, ryba umiera momentalnie, chyba najbardziej "ludzkie" ze wszystkich sposobów
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.04.2010, 17:55
Cytat: Chmura w 30.04.2010, 14:11
A dla tych co snują jakieś swoje debilne teorie na temat powiązań znajomości technik z masowymi mordami w akwarium, przypominam, że jakiś czas temu, przy okazji wigilii w Teleexpressie były podane sposoby załatwienia karpia.

Parafrazując Poranek Kojota: I co to oznacza? Że golisz nogi? :)

W Twoim poście jest dużo słów, które uznaję za obraźliwe.

Trochę kultury, bo "debilna wypowiedź, idiotyzmy, chrzanieniie" zawierają mało argumentów merytorycznych. A od ciekawostek z Telexpresu do prawdy objawionej jest jeszcze daleka droga, kolego.

Noworodków nie trzymam w akwarium, więc nie wiem po co się tutaj pojawiły.

Moje zdanie wypowiedziałem w tym temacie:

Albo pozostawić naturze albo do zamrażalnika. A inni moga sobie uśmiercać nawet przez zagłaskanie. Ja nie polemizuję - poczytaj moje posty, wyraźnie piszę, że dzielę się swoimi relfeksjami. Nie daję sobie prawa do posiadania monopolu na wiedzę.

Ale to już z kategorii pokora. Słyszałeś o tym kiedyś?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Chmura w 30.04.2010, 18:28
Cytat: bloniu w 30.04.2010, 17:55
Cytat: Chmura w 30.04.2010, 14:11
A dla tych co snują jakieś swoje debilne teorie na temat powiązań znajomości technik z masowymi mordami w akwarium, przypominam, że jakiś czas temu, przy okazji wigilii w Teleexpressie były podane sposoby załatwienia karpia.

Parafrazując Poranek Kojota: I co to oznacza? Że golisz nogi? :)

W Twoim poście jest dużo słów, które uznaję za obraźliwe.
Nie napisałem, że mówię o tobie, użyłem ogólnika. Jeśli poczuwasz się urażony, coż, twój problem.
CytatTrochę kultury, bo "debilna wypowiedź, idiotyzmy, chrzanieniie" zawierają mało argumentów merytorycznych. A od ciekawostek z Telexpresu do prawdy objawionej jest jeszcze daleka droga, kolego.
Prawdy z teleexpresu są dla mnie takimi samymi prawdami objawionymi jak wypowiedzi w tym wątku.

CytatNoworodków nie trzymam w akwarium
Całe szczęście. Pojawiły się tu po to aby uzmysłowić ludzkie nic nie warte domniemania, bo nie poparte badaniami.

CytatMoje zdanie wypowiedziałem w tym temacie:

Albo pozostawić naturze albo do zamrażalnika. A inni moga sobie uśmiercać nawet przez zagłaskanie. Ja nie polemizuję - poczytaj moje posty, wyraźnie piszę, że dzielę się swoimi relfeksjami. Nie daję sobie prawa do posiadania monopolu na wiedzę.
Super. Dywagacjami na temat uśmiercania wykazało się mrs
CytatNależy zadać bardzo proste pytanie.
Skąd ludzie mają taką wiedze na temat technik zabijania ryb?
I wszystko jasne..

CytatAle to już z kategorii pokora. Słyszałeś o tym kiedyś?
Ależ oczywiście, to takie coś co utrudnia życie i osiąganie swoich celów.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: badrass w 30.04.2010, 19:01
Cytat: mrs w 30.04.2010, 14:05
Należy zadać bardzo proste pytanie.
Skąd ludzie mają taką wiedze na temat technik zabijania ryb?
I wszystko jasne...

Z życia kolego.
Mieszkałem kupe lat na wsi i mam wiedzę i praktyke w usmiercaniu kaczek, kur, indyków, a zatłuczenie prosiaka obuchem w łep tez nie sprawiało mi trudności. Wszystko to kwestia wprawy.
Moje sposoby szybko pozbawiały zwierzę  życia więc nie cierpiały. Ciekawe co byś zrobił, gdybys zobaczył jak zabijaja świnie w rzeźni...Myślisz, że prądem???
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.04.2010, 19:09
Cytat: Chmura w 30.04.2010, 18:28
Nie napisałem, że mówię o tobie, użyłem ogólnika. Jeśli poczuwasz się urażony, coż, twój problem.


Nie napisałem, że biorę do siebie. Uważam Twoje wypowiedzi za buńczuczne i obraźliwe. Mało wnoszą do tematu oprócz mądrości ludowych z teleexpresu, mających rzekomo ukazać, że ludzkie domniemania są mnie warte od badań. Ale jak to się ma do naszych opinii nt. uśmiercania rybek? Nie prowadzimy badań, dyskutujemy. Po to są takie miejsca jak to - fora.

Bardzo dużo starań poczyniłeś, aby odpowiedzieć na każdy mój zarzut :)

Jest taki cytat:

"Prawdziwa mądrość zakłada mniej niż głupota. Mędrzec często wątpi i zmienia zdanie. Głupiec jest zawzięty i nigdy nie wątpi, zna wszystko oprócz swojej niewiedzy".


Cytat: badrass w 30.04.2010, 19:01
Z życia kolego.
Mieszkałem kupe lat na wsi i mam wiedzę i praktyke w usmiercaniu kaczek, kur, indyków, a zatłuczenie prosiaka obuchem w łep tez nie sprawiało mi trudności. Wszystko to kwestia wprawy.
Moje sposoby szybko pozbawiały zwierzę  życia więc nie cierpiały. Ciekawe co byś zrobił, gdybys zobaczył jak zabijaja świnie w rzeźni...Myślisz, że prądem???

"Kupa" lat na wsi i nie wiesz, że nie zabijesz świni obuchem? Ogłuszasz ją jedynie.Świnia ginie z wykrwawienia. :) Dokładnie wiem jak to wygląda. Wiem również jak wyglądają przepisy prawne w tej kwestii.

Nie ma obowiązku zabijania prądem.Jedyny wymóg to szybkość ogłuszenia i sprawienie, żeby zwierze nie miało świadomości, że idzie na rzeź (domniemane cierpienia psychiczne) :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: badrass w 30.04.2010, 19:20
Cytat
"Kupa" lat na wsi i nie wiesz, że nie zabijesz świni obuchem? Ogłuszasz ją jedynie.Świnia ginie z wykrwawienia.  Dokładnie wiem jak to wygląda. Wiem również jak wyglądają przepisy prawne w tej kwestii

No przecież nie będę pisał ze szczegółami że kosa pod pachfinę pompujesz krew do miski, potem prosiaka opalasz ( ja wolę wyparzać - mięsko jest delikatniejsze) itp itd
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.04.2010, 19:23
Cytat: badrass w 30.04.2010, 19:20
Cytat
"Kupa" lat na wsi i nie wiesz, że nie zabijesz świni obuchem? Ogłuszasz ją jedynie.Świnia ginie z wykrwawienia.  Dokładnie wiem jak to wygląda. Wiem również jak wyglądają przepisy prawne w tej kwestii

No przecież nie będę pisał ze szczegółami że kosa pod pachfinę pompujesz krew do miski, potem prosiaka opalasz ( ja wolę wyparzać - mięsko jest delikatniejsze) itp itd

Hehehehehe żółwik badrass :P

Może z gupikiem tak samo - kosa pod płetwę ;) ?

Temat jak dla mnie do zamknięcia i usunięcia ;)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.04.2010, 20:01
Ej no ludzie, nie przesadzajcie.
Wiem jak się zabija świnie :)
Znać to z teorii a uczestniczyć w tym to jednak dwie różne sprawy.
Cytat: Chmura w 30.04.2010, 14:43
Jak masz problem z celowaniem, to weź większy młotek.
Nie wiesz o czym pisze czy udajesz?
Nie zawsze jednym udrzeniem zabijesz rybe. Post nie był pisany przez pryzmat gupika...

Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Drago w 30.04.2010, 20:35
Bloniu a na jakiej podstawie twierdzisz że ja nie dbam o zbiornik tylko potrafię zadbać i non stop coś mi zdycha?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: baniakmaniak w 30.04.2010, 20:58
Można by zastosowac bardziej naturalną metodę uśmiercenia ryby wpuszczenie po prostu znacznie większej ryby która jednym kłapnięciem załatwiła by skazańca a przy okazji się najadła tak jak to odbywa się w naturze.
ps drago jak zobaczyłem twój awatar wpadłem na ten jakże humanitarny sposób
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.04.2010, 21:04
Cytat: Drago w 30.04.2010, 20:35
Bloniu a na jakiej podstawie twierdzisz że ja nie dbam o zbiornik tylko potrafię zadbać i non stop coś mi zdycha?

A o co Ci chodzi?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Drago w 30.04.2010, 21:17
A o twoją wypowiedź "Ja mam wrażenie, że w ogóle są ludzie, którzy "trzymają ryby" (z opisu Drago), którzy potrafią zadbać (nie dbają) o zbiornik i non stop wymieniają obsadę, bo coś im zdycha..."
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 01.05.2010, 08:16
Cytat: Drago w 30.04.2010, 21:17
A o twoją wypowiedź "Ja mam wrażenie, że w ogóle są ludzie, którzy "trzymają ryby" (z opisu Drago), którzy potrafią zadbać (nie dbają) o zbiornik i non stop wymieniają obsadę, bo coś im zdycha..."

Jak patrzę na tą  wypowiedż swoją to jakaś taka mało gramatyczna :) za to przepraszam.
Chodziło o : Ja mam wrażenie, że w ogóle są ludzie, którzy "trzymają ryby" (z opisu Drago), którzy nie dbają
o zbiornik i non stop wymieniają obsadę, bo coś im zdycha...

Ale ponawiam pytanie A o co Ci Drago chodzi?
Przytaczam parafrazę Twojego podpisu, jako trafną i odwołuję się do tematyki tego wątku.
Nigdzie nie napisałem, że uważam, że nie dbasz o ryby. Tego nie wiem.

Masz wiedzę, której niejednokrotnie dawałem uznanie na tym forum. Jest to fakt, który wpływa na moje domniemanie o Twojej dbałości o ryby.

Nie wiem z czego wywnioskowałeś, że moja wypowiedź odnosi się do Ciebie.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Drago w 01.05.2010, 14:29
Trochę Ciebie nie zrozumiałem bloniu, myślałem że chodzi Tobie o mnie że mi zdychają ciągle i non stop wymieniam obsadę. No co tu ukrywać, nie jestem stwórcą , mi też nieraz chorują i padają ryby. Jednak dzieje się to zazwyczaj z nowymi nabytkami w 98% z odłowu często wyczerpanych transportem na 90-cio dniowej kwarantannie. Jednak w akwariach ogólnych u mnie nie ma czegoś takiego że ryby chorują, a padają ze starości.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 02.05.2010, 04:52
Cytat: Drago w 01.05.2010, 14:29
Trochę Ciebie nie zrozumiałem bloniu, myślałem że chodzi Tobie o mnie że mi zdychają ciągle i non stop wymieniam obsadę. No co tu ukrywać, nie jestem stwórcą , mi też nieraz chorują i padają ryby. Jednak dzieje się to zazwyczaj z nowymi nabytkami w 98% z odłowu często wyczerpanych transportem na 90-cio dniowej kwarantannie. Jednak w akwariach ogólnych u mnie nie ma czegoś takiego że ryby chorują, a padają ze starości.

No jeszcze jest różnica - pada mi podstawówka, która jest w każdym sklepie czy pada mi np. Hoplias malabaricus, który czochrał do mnie dwoma samolotem, a potem samochodem :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Chmura w 02.05.2010, 08:16
U mnie to ryby poprostu co jakiś dłuższy czas wyskakują za akwarium. Jeśli zaś idzie o inne stworzenia, to od znajomego, mimo kwarantanny mam płazińce. Wówczas on sam nie wiedział, że je ma. Natomiast, nie wiedząc czego się spodziewać, nie sądziłem że powinienem zrobić co najmniej 3-4 miesięczną kwarantannę (bo tyle trwa wylęg z jaj na roślinach).
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Deos w 03.05.2010, 19:13
Ja robię tak:
Jeśli ryba nie ma już siły pływać ani nic robić, po prostu wisi do góry brzuchem i zdycha to daję ją aksolotlowi. On ją szybko uśmierca. A jeśli widzę że ryba ma martwicę czy coś w tym temacie to szybkim ruchem ostrego noża ucinam łepek i daję aksolotlowi.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 08.05.2010, 19:06
Jak kiedyś uśmierciłem chorego gurami przy pomocy prądu. Przełożyłem go do małego akwarium, postawiłem na jakimś kocu, żeby mnie prąd nie poraził, włożyłem koniec przedłużacza do wody i rybka zdechła w ułamku sekundy. Moim zdaniem jest to bardziej humanitarny sposób niż wrzucanie do lodowatej wody albo rozwalanie głowy młotkiem. Trzeba tylko pamiętać o izolacji, bo można polec samemu razem z rybką.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: asagoth w 08.05.2010, 21:10
Cytat: um w 08.05.2010, 19:06
Jak kiedyś uśmierciłem chorego gurami przy pomocy prądu. Przełożyłem go do małego akwarium, postawiłem na jakimś kocu, żeby mnie prąd nie poraził, włożyłem koniec przedłużacza do wody i rybka zdechła w ułamku sekundy. Moim zdaniem jest to bardziej humanitarny sposób niż wrzucanie do lodowatej wody albo rozwalanie głowy młotkiem. Trzeba tylko pamiętać o izolacji, bo można polec samemu razem z rybką.

Dobre dobre... co bierzesz i ile??
Bo ja też tak chcę...
A tak ogólnie to zadziwia mnie ile sposobów już wymyśliliście...
Nie było jeszcze kwasów, podpaleń i smażenia na patelni
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 08.05.2010, 21:25
Cytat: um w 08.05.2010, 19:06
Przełożyłem go do małego akwarium, postawiłem na jakimś kocu, żeby mnie prąd nie poraził,
Ile to człowiek może dowiedzieć się ciekawych rzeczy czytając forum.
Z dielektryków jakie znam to: guma, suche drewno, szkło, powietrze czy porcelana a tu proszę, koc.
Chyba zrezygnuje z bezpieczników w mieszkaniu.
Chroni mnie dywan!

Cytat: asagoth w 08.05.2010, 21:10
Dobre dobre... co bierzesz i ile??
Bo ja też tak chcę...
Jesteś pewien?
Zaczniesz stosować jako izolator koc.

Cytat: asagoth w 08.05.2010, 21:10
A tak ogólnie to zadziwia mnie ile sposobów już wymyśliliście...
Nie było jeszcze kwasów, podpaleń i smażenia na patelni
Poczekaj kilka dni.
Jeszcze się zdziwisz.

Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 08.05.2010, 22:26
Ciekaw jestem, czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób została uśmiercona wieprzowina, którą pewnie codziennie wchrzaniacie.
Może zamiast szydzić z innych i wypisywać infantylne przechwałki, jak to w waszych wspaniałych "baniakach" ryby stają się nieśmiertelne, napisalibyście coś konstuktywnego?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: asagoth w 08.05.2010, 23:37
Cytat: um w 08.05.2010, 22:26
Ciekaw jestem, czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób została uśmiercona wieprzowina, którą pewnie codziennie wchrzaniacie.
Może zamiast szydzić z innych i wypisywać infantylne przechwałki, jak to w waszych wspaniałych "baniakach" ryby stają się nieśmiertelne, napisalibyście coś konstuktywnego?

Ale ja nie neguje dobijania w beznadziejnych przypadków tylko prąd i koc przelał czare goryczy... niestety durnota tej rangi wymaga komentarza... a swoją drogą zaczyna siię robić sadystycznie w tym temacie, bo coraz wymyślniejsze wypowiedzi tu czytam
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Tymon555 w 09.05.2010, 06:44
A ja staram się wogóle nie zabijać rybek.
Jak miałem pierwsze akwarium, wogóle nic nie wiedzałem (dotychczas nie wiem dlaczego) mojej molinezji
choroba zaczęła zżerać ogon, już była bliska zgonu, ale nie zabiłem jej.
Wrzuciłem do słoika, odkażacz, i cudem się wyratowała.
Teraz mam w akwa 40l ok. 40 małych rybek i nie mam zamiaru ich zabijać, po prostu je oddam.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 09.05.2010, 07:32
Cytat: um w 08.05.2010, 22:26
Ciekaw jestem, czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób została uśmiercona wieprzowina, którą pewnie codziennie wchrzaniacie.
Może zamiast szydzić z innych i wypisywać infantylne przechwałki, jak to w waszych wspaniałych "baniakach" ryby stają się nieśmiertelne, napisalibyście coś konstuktywnego?

Ja wiem jak to się odbywa, ale wg mnie to nietrafiony przykład. Zabijanie zwierząt regulują przepisy.
Ja mam świadomość, że nie muszę polować i to załatwiają za mnie ubojnie.

Nie mniej jednak nijak się ma do akwa-sadystów :)

Ja jestem za zamknięcie tematu. Faktycznie dajemy tutaj upust kreatywności młodzieńczych zapędów sadystycznych (co jest normalne u młodych chłopców), zamiast iść w stronę dyskusji jak uśmiercać humanitarnie (lub nie)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: maskotus w 09.05.2010, 07:44
Bloniu uważasz, że temat do zamknięcia a sam najwięcej w nim się udzielasz.

Uważam, że taki temat jest potrzebny bo przemijanie, choroby i śmierć to też element akwarystyki. Nie tylko piękne kolorowe roślinki i pląsające rybki.
Jeśli ktoś porusza ten temat nie znaczy że zabija ryby masowo, lecz zastanawia się nad wybraniem najbardziej bezbolesnego sposobu.
Ja osobiście popieram podejście mrs, czy pozostawienie naturze.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: darcio w 09.05.2010, 08:17
Pomysł z prądem jest beznadziejny gdyż są szanse ze prąd ciebie oraz rybke zabije ;p  >:(
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 09.05.2010, 08:24
Cytat: maskotus w 09.05.2010, 07:44
Bloniu uważasz, że temat do zamknięcia a sam najwięcej w nim się udzielasz.

Uważam, że taki temat jest potrzebny bo przemijanie, choroby i śmierć to też element akwarystyki. Nie tylko piękne kolorowe roślinki i pląsające rybki.
Jeśli ktoś porusza ten temat nie znaczy że zabija ryby masowo, lecz zastanawia się nad wybraniem najbardziej bezbolesnego sposobu.
Ja osobiście popieram podejście mrs, czy pozostawienie naturze.

Fajnie, że masz takie dojrzałe pojęcie o przemijaniu, śmierci i chorobach. Jakbyś popatrzył na moje wypowiedzi uważniej, widziałbyś, że mamy dość podobne zdanie.

Temat moim zdaniem należy zamknąć, bo rozwija się w stronę sadyzmu, a nie dlatego, żeby oddalić od siebie myśli o przemijaniu i chorobach :)

Jeżeli natomiast ryzykowanie życia przez wkładanie kabli do akwarium (i stawaniu na kocu) nazywasz poszukiwaniem najbardziej bezbolesnego sposobu, to pozwól, że dalej się będę udzielał w tym wątku, chociażby po to, aby inny początkujący akwarysta, który własnie zdaje sobie sprawę, że akwarium to nie tylko "kolorowe i pląsające rybki" nie korzystał z tych idiotycznych metod.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: darcio w 09.05.2010, 08:55
Popieram cie w 100% :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 09.05.2010, 09:52
Cytat: um w 08.05.2010, 22:26
Ciekaw jestem, czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób została uśmiercona wieprzowina, którą pewnie codziennie wchrzaniacie.
Może zamiast szydzić z innych i wypisywać infantylne przechwałki, jak to w waszych wspaniałych "baniakach" ryby stają się nieśmiertelne, napisalibyście coś konstuktywnego?
Niestety, człowiek jest "zwierzęciem" i do tego drapieżnikiem.
Musimy jeść mięso.
Zabijanie dla pożywienia a wkladanie ryby do reklamówki i walenie z całej siły w kibel lub rozwalanie ryby młotkiem to dwie różne sprawy.
A z tym prdem i kocem to już nie będe się powtarzał. Większej bzdury dawno nie czytałem.
Porównanie, moim zdaniem, zupełnie nie trafione.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 10.05.2010, 11:02
Do uśmiercania prądem zamiast koca możecie też podłożyć reformy waszej teściowej, podobno znakomicie izolują :)
Myślę, że nie ma co przesadzać z dodatkowym izolowaniem akwarium. W szkole średniej mieszkałem w internacie i tam był rozpowszechniony zwyczaj gotowania wody na herbatę przy pomocy żyletki umocowanej między dwoma drucikami. Nikt nie poległ, czyli dodatkowe zabezpieczanie się przed porażeniem jest chyba niepotrzebne :)
Mojego gurami podłączyłem do prądu, kiedy byłem w podstawówce, a wtedy był jeszcze komunizm i takie humanitarne metody jak wkładanie do reklamówki i rozwalanie o sedes nie były jeszcze zbyt rozpowszechnione... Jak już napisałem, zdechł w ułamku sekundy, czyli z pu8nktu widzenia rybki była to śmierć praktycznie bezbolesna, a o tym tu przecież mówimy. Niestety od tamtej pory nie stosowałem już tej metody - gdyby ktoś chciał zastosować, to niech potem napisze, czy rybka bardzo się trzęsła :)))

A teraz żarty na bok, gdyż mam jeszcze propozycję dla świętych Franciszków. Myśleliście kiedyś o tym, żeby uśmiercić rybkę przez połknięcie? Wiem, że brzmi to drastycznie, ale po pierwsze dla waszej rybki byłby to niewątpliwy zaszczyt, a po drugie osiągnęlibyście w ten sposób rodzaj mistycznego zjednoczenia z przedmiotem waszej hodowli, zaś jako elitarna grupa Zjednoczonych z Rybką moglibyście już odtąd na zawsze zachować poczucie moralnej wyższości, pouczając wszystkich, co jest mądre, a co głupie, co dobre, a co złe itd.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 10.05.2010, 11:51
Cytat: um w 10.05.2010, 11:02
Do uśmiercania prądem zamiast koca możecie też podłożyć reformy waszej teściowej, podobno znakomicie izolują :)
Myślę, że nie ma co przesadzać z dodatkowym izolowaniem akwarium. W szkole średniej mieszkałem w internacie i tam był rozpowszechniony zwyczaj gotowania wody na herbatę przy pomocy żyletki umocowanej między dwoma drucikami. Nikt nie poległ, czyli dodatkowe zabezpieczanie się przed porażeniem jest chyba niepotrzebne :)

Fajne myślenie. Nie wiem czy zakończyłeś edukację na szkole średniej z internatem, ale moim zdaniem jesteś świetnym kandydatem na Nagrodę Darwina.

Cytat: um w 10.05.2010, 11:02
A teraz żarty na bok, gdyż mam jeszcze propozycję dla świętych Franciszków. Myśleliście kiedyś o tym, żeby uśmiercić rybkę przez połknięcie? Wiem, że brzmi to drastycznie, ale po pierwsze dla waszej rybki byłby to niewątpliwy zaszczyt, a po drugie osiągnęlibyście w ten sposób rodzaj mistycznego zjednoczenia z przedmiotem waszej hodowli, zaś jako elitarna grupa Zjednoczonych z Rybką moglibyście już odtąd na zawsze zachować poczucie moralnej wyższości, pouczając wszystkich, co jest mądre, a co głupie, co dobre, a co złe itd.

Niby żarty na bok, a ubawiłem się lepiej niż przy herbacie w internacie ;)

Poważnie: Za czasów komuny byłeś w podstawówce, tzn. że teraz na pewno jesteś po 30stce albo bardzo blisko.
To ja się Ciebie zapytam tak - A może byś się wziął za robotę, a nie takie głupoty wypisywać? :)

Zjednocz się mistycznie z poczuciem odpowiedzialności, bo fora internetowe czyta dużo młodzieży.

Z humanitarnych sposobów coraz bardziej przekonuje mnie ten z aksolotlem :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 10.05.2010, 13:08
Cytat: um w 10.05.2010, 11:02
Do uśmiercania prądem zamiast koca możecie też podłożyć reformy waszej teściowej, podobno znakomicie izolują :)
No co Ty.
Twój pomysł z kocem jako izolator przebił wszystko. Nawet tak beznadziejne próby bycia zabawnym czyli wyjścia z twarzą z bzdury którą napisałeś.

Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 10.05.2010, 14:02
Cytat: mrs w 10.05.2010, 13:08
Twój pomysł z kocem jako izolator przebił wszystko.

Drogi mrsie, może jednak powiesz mi konkretnie, co cię tak zniesmacza w tym kocu? Bierzesz koc, składasz go tak, żeby było kilka warstw, potem kładziesz w łazience na posadzce, na nim umieszczasz pojemnik z wodą i możesz przystąpić do egzekucji. Nie jest to uniwersalna recepta, ale ja właśnie zrobiłem w ten sposób. Wiem, że włożenie ryby do reklamówki i walnięcie nią w kibel może dostarczyć więcej wrażeń, jeżeli jednak nie trafisz w kibel albo trafisz pod niewłaściwym kątem, to ryba nie zdechnie od razu. Koc jest zrobiony z tworzywa sztucznego, czyli teoretycznie nie przewodzi prądu. Uważasz, że niepotrzebnie tam ten koc włożyłem czy że przewodzi prąd? Liczę na to, że zniżysz się do merytorycznej dyskusji i nie odpowiesz obszczekiwaniem mojej skromnej osoby :)

PS
Z tym waleniem rybą o kibel to ty tak z autopsji piszesz czy tylko teoretyzujesz?

Jeżeli ktoś ma fobię na punkcie koców, to może spróbować i bez koca.
Tu jest urządzenie to ogłuszania ryb prądem elektrycznym:

http://electro-fisher.com/indexPL.html

Nie wiem, czy można go legalnie używać do połowów indywidualnych. Na większą skalę można:

http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/21364/60/letnie_odlowy_kanalu_wieprzkrzna_

Tak więc nie jest to wcale mój wymysł.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Hubikopter w 10.05.2010, 14:20
Czekam już 5 strone tego tematu i w końcu postanowiłem napisać: widzę co raz to śmieszniejsze sposoby, że już o sztachnięciu ryby prądem pod kocem nie wspomnę, ale nie zauważyłem, żeby ktoś napisał o roztworze wody z alkoholem, mówię z góry - nie wiem jak to działa, nie próbowałem, bo nie musiałem. Może wszyscy wolą inaczej wódkę spożytkować :D. W przypadku mojego zbiornika nigdy nie uśmiercałem ryb, bo każde osłabnięcie jakiegoś gatunku u mnie w akwarium kończy się zabiciem przez inny gatunek.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 10.05.2010, 14:34
Cytat: Hubikopter w 10.05.2010, 14:20
Czekam już 5 strone tego tematu i w końcu postanowiłem napisać: widzę co raz to śmieszniejsze sposoby, że już o sztachnięciu ryby prądem pod kocem nie wspomnę,

Sztachnięcie ryby prądem jest sposobem połowu ryb na skalę przemysłową, że o kłusownictwie nie wspomnę. NIe rozumiem, dlaczego akurat ten sposób tak wszystkich zafascynował. może to przez ten koc :)


Cytat: Hubikopter w 10.05.2010, 14:20
ale nie zauważyłem, żeby ktoś napisał o roztworze wody z alkoholem


Proponuję, żebyś wlał sobie ten roztwór alkoholu np. do nosa, to wtedy się przekonasz, jakie doznania wywołuje kontakt śluzówek z alkoholem :)


Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Hubikopter w 10.05.2010, 15:09
O tym akurat nie pomyślałem, może faktycznie, ale to jest w końcu roztwór tylko chyba 5 czy 10%, ale jak już wcześniej wspomniałem nie wiem jakie jest jego działanie. Słyszałem tylko, że ryba "usypia" w ciągu 10 minut, bez wyraźnych oznak stresu.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 10.05.2010, 15:14
Cytat: Hubikopter w 10.05.2010, 15:09
Słyszałem tylko, że ryba "usypia" w ciągu 10 minut, bez wyraźnych oznak stresu.

A przy porażeniu prądem usypia w ciągu ułamka sekundy.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 10.05.2010, 15:19
Cytat: um w 10.05.2010, 14:02
Drogi mrsie, może jednak powiesz mi konkretnie, co cię tak zniesmacza w tym kocu? Bierzesz koc, składasz go tak, żeby było kilka warstw, potem kładziesz w łazience na posadzce, na nim umieszczasz pojemnik z wodą i możesz przystąpić do egzekucji.
Niech pomyślę - co może mnie dziwić w stosowaniu koca jako izolatora?
Rozwiń sobie koc, stań na nim a później zrób doziemienie...
Podstawy działania prądu elektrycznego przerabiają dzieci w szkołach podstawowych, gdybyś się przyłożył, wiedziałbyś, że szkło samo w sobie jest izolatorem. Na szkle nie powinien się więc pojawić potencjał elektryczny a jeśli nawet się pojawi (dzięki wodzie w zbiorniku) to będzie na tyle słaby, że nie spowoduje porażenia.
Powiedz mi teraz, szanowny panie, po co Ci ten koc?
Pisze to abstrahując od tej bzdurnej wypociny jaką jest zabijanie ryby prądem oraz ryzyka jakie ze sobą niesie wkładanie końcówki przedłużacza do wody.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Muchomorek w 10.05.2010, 15:30
Cytat: um w 10.05.2010, 14:19
Tu jest urządzenie to ogłuszania ryb prądem elektrycznym:
http://electro-fisher.com/indexPL.html
Ale chamska strona, agregat nazywany jest wędką elektryczną. Napisane małą czcionką pod spodem, że tylko dla rybaków, ale pewno kłusol też to kupi.  >:D
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 10.05.2010, 15:42
Cytat: mrs w 10.05.2010, 15:19
Rozwiń sobie koc, stań na nim a później zrób doziemienie...
He he, może jednak nie będę tak robił :)
Jak już wspomniałem, dokonana przeze mnie egzekucja miała miejsce w czasach, kiedy jeszcze nie było klejonych akwariów, a przynajmniej ja takiego nie miałem. Moje pierwsze akwaria były uszczalniane kitem do szyb i miały metalowe ramy dookoła. Czyli na wszelki wypadek wolałem się zabezpieczyć. A koc był złożony w kostkę, a nie rozłożony, już to zresztą napisałem. Na tym pozwolę sobie zakończyć problem koca...

Cytat: mrs w 10.05.2010, 15:19
Pisze to abstrah*ąc od tej bzdurnej wypociny jaką jest zabijanie ryby prądem oraz ryzyka jakie ze sobą niesie wkładanie końcówki przedłużacza do wody.

Z całym szacunkiem, ale bzdurną wypociną to może być np. twój post, a jak się coś zrobi, w dodatku skutecznie, to nie można tego nazwać wypociną :)
Co do ryzyka porażeniem, to się zgadzam, jednak nadal uważam, że jest to humanitarny sposób dobijania ryby, która i tak już zdycha.

Zapomniałeś odpowiedzieć, czy wypróbowałeś sposób z atakowaniem kibla rybą w reklamówce...

Cytat: Muchomorek w 10.05.2010, 15:30
Napisane małą czcionką pod spodem, że tylko dla rybaków, ale pewno kłusol też to kupi.  >:D

Czyli dobrze się domyślałem, że to nie jest sprzęt dla zwykłych wędkarzy. Natomiast z punktu widzenia ryby doznania są takie same niezależnie od tego, czy łowi ją kłusownik czy rybak.

Co do bardziej wymyślnych, ale za to mniej humanitarnych sposóbów uśmiercania ryb, to kiedyś na jakimś forum dla hodowców ptaszników czytałem, że ktoś karmił ptaszniki młodymi gupikami

Używaj opcji zmień! - Dobra! Tylko po co ten wykrzyknik?! Bez wykrzyknika sie nie da?! Byloby uprzejmie!
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Jaroe w 25.05.2010, 08:45
reklamuwka + mlotek = szybka śmierć
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Hubikopter w 25.05.2010, 12:34
Czasem piszesz takie głupoty, że aż szkoda czytać. A pomyslałeś może co by było gdyby jednak rybka przeżyła taką konfrontację?? Przykładowo poleciała gdzieś nie wiadomo gdzie i zdychała tam z powodu braku wody.

PS.
Próbowałem

Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 26.05.2010, 18:54
Cytat: Jaroe w 25.05.2010, 08:45
Moim zdaniem najlepszym najbardziej humanitarnym (jeśli taki istnieje) i najbardziej widowiskowy  to 1l słoik z wodą
i petarda 60tka na rybki takie jak mieczyk to dobre wystarczy poczekać a gdy zacznie lecieć dym to do słoiczka
ale rybka potem wyląda jak :-X :-\

nigdy nie prubowałem ale na discvery było ;)

Świat się zmienia, idzie do przodu a niektórzy ludzie pozostają głupi.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Marcin14 w 27.05.2010, 19:03
Uważam że te zamrażania, wrzucania do wody z lekami, CO2 itd. to głupota. Najlepszym sposobem jest szybkie udeżenie lub odcięcie łeba, ryba nawet nie zdąży poczuć. Ja musiałem niestety kiedyś zabić samice gupika to zrobiłem to na dworze było troche chłodno ale niosłem ją w pudełku w wodzie i gdy wylałem ją z wodą na trawę od razu uderzyłem ją kamieniem, nie zdążyła nawet zorientować się co sie dzieje. A kolega który pisał przede mną o tej petardzie to dajcie spokój co to za humanitarny sposób. Wrzucając peterde do wody to się wydziela nawet gaz (chyba gaz nie pamietam ale pewnie tak) więc ryba jeszcze czuje. Najlepszy i bezbolesny sposób to odciąć, uderzyć mocno w łeb. I tyle...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 27.05.2010, 19:15
Cytat: Marcin14 w 27.05.2010, 19:03
Uważam że te zamrażania, wrzucania do wody z lekami, CO2 itd. to głupota. Najlepszym sposobem jest szybkie udeżenie lub odcięcie łeba

Łeba to jest nad morzem...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Marcin14 w 27.05.2010, 19:16
Cytat: bloniu w 27.05.2010, 19:15
Cytat: Marcin14 w 27.05.2010, 19:03
Uważam że te zamrażania, wrzucania do wody z lekami, CO2 itd. to głupota. Najlepszym sposobem jest szybkie udeżenie lub odcięcie łeba

Łeba to jest nad morzem...

Ryba ma łeb a głowa nie napisze bo głowe ma człowiek...  :P
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Hubikopter w 27.05.2010, 19:40
Bloniu ma rację.

M. Kto co? Łeb
D. Kogo? Czego? Łba

Poza tym sposób ten był już omawiany - czytaj wątek od początku i spotkał się z dezaprobatą.

PS. Uderzenie
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Suchyy w 27.05.2010, 19:48
Tak czytam post za postem i z przerazeniem stwierdzam ze z tego mozna napisac niezly poradnik psychopaty nie obrazajac nikogo. Pytam czy czlowieka na lozu smierci ktos dobija mlotkiem albo razi pradem ? Przyroda to przyroda jestem za tym aby nie ingerowac za bardzo w tą malą cząstke przyrody jaką jest akwarium i czasem najlepiej pozwolic aby ryba czy inny zwierzak w akwa sam dokonal zywota..
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: um w 27.05.2010, 21:46
Cytat: Suchyy w 27.05.2010, 19:48
Tak czytam post za postem i z przerazeniem stwierdzam ze z tego mozna napisac niezly poradnik psychopaty nie obrazajac nikogo. Pytam czy czlowieka na lozu smierci ktos dobija mlotkiem albo razi pradem ? Przyroda to przyroda jestem za tym aby nie ingerowac za bardzo w tą malą cząstke przyrody jaką jest akwarium i czasem najlepiej pozwolic aby ryba czy inny zwierzak w akwa sam dokonal zywota..

Ale psa albo kota zaniósłbyś chyba do weterynarza do uśpienia, gdyby już nie było ratunku? Czy patrzyłbyś, jak się zwierzę męczy?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: magda78 w 28.05.2010, 13:05
kwestia psychiki ludzkiej czy patrzeć jak się ryba męczy czy skrócić jej żywot

jeśli ktoś nie chce "uśmiercać" ryb to niech ich nie kupuje tylko ma akwarium holenderskie
jeśli kupujesz żywe stworzenie to musisz się liczyć z tym, że kiedyś zdechnie, odejdzie, umrze itp...... no chyba że kupujesz żółwia z Galapagos  ;)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Jaroe w 28.05.2010, 15:26
mi chodzi o fale uderzeniawa
CytatWrzucając peterde do wody to się wydziela nawet gaz (chyba gaz nie pamietam ale pewnie tak) więc ryba jeszcze czuje. Najlepszy i bezbolesny sposób to odciąć, uderzyć mocno w łeb. I tyle...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Raffy w 28.05.2010, 15:36
Cytat: Suchyy w 27.05.2010, 19:48Przyroda to przyroda jestem za tym aby nie ingerowac za bardzo w tą malą cząstke przyrody jaką jest akwarium i czasem najlepiej pozwolic aby ryba czy inny zwierzak w akwa sam dokonal zywota..

Akwarium to nie przyroda, chyba, że mówisz o 1000l i jednym martwym gupiku to ok. Inaczej No3 wzrosnie niepotrzebnie ;)

No i to my jesteśmy odpowiedzialni za rybki, nie ma sensu męczyć jej, jak jej godziny są policzone. A jak rybka umiera na chorobę, to lepiej pozwolić, żeby pozarazała inne?
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 28.05.2010, 19:28
Bez przesady z tym 1000l i jednym gupikiem.
W 500l z obsadą, która zje truchło (ryby, krewetki, ślimaki) ja bym nie wyciągał gupika...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Raffy w 28.05.2010, 20:20
No nie, to był tylko przykład ;)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 29.05.2010, 06:45
Tzn. powiem tak :) ja i w 70l akwarium nie wyciągam ryby, bo mam n ślimaków, krewetki szkliste, otoski. Wczoraj znalazłem szkielet ogryziony do gołego :)
Podmiankę oczywiście zrobiłem "nadprogramową", ale nie zmienia to faktu, że im większa bańka tym łatwiej o równowagę...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.05.2010, 07:13
Cytat: Raffy w 28.05.2010, 15:36
Cytat: Suchyy w 27.05.2010, 19:48Przyroda to przyroda jestem za tym aby nie ingerowac za bardzo w tą malą cząstke przyrody jaką jest akwarium i czasem najlepiej pozwolic aby ryba czy inny zwierzak w akwa sam dokonal zywota..
Akwarium to nie przyroda, chyba, że mówisz o 1000l i jednym martwym gupiku to ok. Inaczej No3 wzrosnie niepotrzebnie ;)
Raffy, kilka dni temu samice nannacary wykończyły jedną z nich. Dwie akurat pilnowały ikry zakładając gniazda w pobliżu siebie, trzecia niefortunnie przepływała między nimi i najpierw oberwała od jednej, później od drugiej i niestety padła.
Martwa ryba miala ok 5cm i w zbiorniku była może dobę.
W akwarium mam tylko jednego małego zbrojnika.
Nie zaobserwowałem nic złego.

Uważam, że nie ma co przesadzać z usuwaniem martwych ryb ze zbiornika.
Natura rządzi się swoimi prawami i w niej nic sie nie marnuje.
Tylko i wyłącznie czlowiek produkuje odpadki których ziemia nie może strawić przez dziesiątki czy setki lat.

Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Raffy w 30.05.2010, 14:36
mrs - to może podam swój przypadek.

Mam 500l tanganikę roslinozerną, w niej pływają trofeusy. Jest umiarkowanie obsadzona (dużo jak na tangę).

Filtracje 2 biologie + mechanik.

Niedawno jedna bemba padła, mała - 7cm. Wzrosło No3-80, a odór ryby po wyjęciu z wody NIESAMOWITY, musiałem pokój wietrzyć  :-\ Sama woda też nieprzyjemnie pachniała, po podmianie i wietrzeniu wszystko wróciło do normy.

Natomiast w typowo roślinnych zbiornikach czasami nie udaje mi się usuwać ryby (krewetki, slimaki itp) swoje robią.

Wniosek jest taki, że zależy to dużo od samego akwarium :)

W przypadku choroby, leczenia martwe ryby trzeba usuwać na bieżąco, nie ma co rozprzestrzeniać choroby, a woda niepotrzebnie ma się psuć z lekiem.

Jak rybka padnie w zbiorniku, ze starości czy w inny, naturalny sposób i nic się nie dzieje, to ok :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 30.05.2010, 16:52
Co racja to racja, malawi i pochodne to inna baja. Sam pamiętam krótką przygodę i smród jest niemiłosierny :)
Niestety ale krewetki, raki i ślimaki są bardzo potrzebne w poszczególnych biotopach, tylko z pysiami to i rak by miał "ciepło"...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 30.05.2010, 16:53
Cytat: Raffy w 30.05.2010, 14:36
mrs - to może podam swój przypadek.

Mam 500l tanganikę roslinozerną, w niej pływają trofeusy. Jest umiarkowanie obsadzona (dużo jak na tangę).

Filtracje 2 biologie + mechanik.

Niedawno jedna bemba padła, mała - 7cm. Wzrosło No3-80, a odór ryby po wyjęciu z wody NIESAMOWITY, musiałem pokój wietrzyć  :-\ Sama woda też nieprzyjemnie pachniała, po podmianie i wietrzeniu wszystko wróciło do normy.

Natomiast w typowo roślinnych zbiornikach czasami nie udaje mi się usuwać ryby (krewetki, slimaki itp) swoje robią.

Wniosek jest taki, że zależy to dużo od samego akwarium :)

W przypadku choroby, leczenia martwe ryby trzeba usuwać na bieżąco, nie ma co rozprzestrzeniać choroby, a woda niepotrzebnie ma się psuć z lekiem.

Jak rybka padnie w zbiorniku, ze starości czy w inny, naturalny sposób i nic się nie dzieje, to ok :)
No nie, jeśli nie ma obsady która zajmie się padliną to nie ma co jej w wodzie trzymać.
Mimo wszystko dziwie się, że w tak dużym baniaku miałeś taki problem.
Duży, stabilny zbiornik  mimo wszystko powinien sobie poradzić z padliną - tak mi się przynajmniej wydaje.

Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Raffy w 30.05.2010, 17:40
Mi też się wydawało, a jednak... ;) Każde akwarium jest inne, trzeba je 'rozszyfrowac' :)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: lajtowygosc w 29.12.2010, 20:10
poczytac trochę i dalej jakoś niemam sumienia  dawniej jak miałem kota to czasami miał uczte a teraz ?? hm
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: natidar w 03.01.2011, 13:13
UWAGA! PODAJE PRZEPIS NA UŚMIERCANIE RYBKI.
POPROŚ WETERYNARZA O UŚPIENIE.
(I MOŻNA TERAZ POPŁAKAĆ ORAZ WŁOŻYĆ DO TRUMNY.) :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'(
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: asagoth w 03.01.2011, 13:26
Cytat: natidar w 03.01.2011, 13:13
UWAGA! PODAJE PRZEPIS NA UŚMIERCANIE RYBKI.
POPROŚ WETERYNARZA O UŚPIENIE.
(I MOŻNA TERAZ POPŁAKAĆ ORAZ WŁOŻYĆ DO TRUMNY.) :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'(

Nie chce się wtrącać ale jak dla mnie warn za to...
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: bloniu w 03.01.2011, 13:39
Cytat: asagoth w 03.01.2011, 13:26
Cytat: natidar w 03.01.2011, 13:13
UWAGA! PODAJE PRZEPIS NA UŚMIERCANIE RYBKI.
POPROŚ WETERYNARZA O UŚPIENIE.
(I MOŻNA TERAZ POPŁAKAĆ ORAZ WŁOŻYĆ DO TRUMNY.) :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'( :'(

Nie chce się wtrącać ale jak dla mnie warn za to...


asagoth "Wiek: 9" :D:D:D i wszystko jasne. Też bym dał warn!
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: darcio w 07.01.2011, 10:24
Witam.Ciocia dała mojej siostrze do akwarium guramiego.Miałem już guramiego białego i on właśnie zaczął atakować tego nowego guramiego.Biedak jest w tym momencie pogryzany.ma uszkodzoną tą nitkę (bardzo proszę o wyjaśnienie co to jest ) a i do tego poobgryzane płetwy.Żaden akwarystyczny nie chce kupić tego białego guramiego a tego poobgryzanego tym bardziej nie kupią.Moje pytanie jest następujące: czy jest jakiś sposób aby rybie ukrócić cierpienia.Znaczy aby ja zabić aby się nie męczyła.Czytałem kiedyś o takim roztworze w którym ryba po prostu usypia.

Proszę o pomoc.No chyba ze ktoś by przygarną tego białego to tego bym nie zabijał(ale to proszę pisać na priv.)
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Domel442 w 07.01.2011, 10:41
zacznijmy od tego jaki litraż ma akwa i czy to nie są czasem dwa samce ?????
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Jaroe w 07.01.2011, 11:02
Musiałem ostatnio usmiercic samczyka molinezi wziołem nozyczki i ciach!
Miał spuchniety brzuch inastroszone pletwy .
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: Pethro w 07.01.2011, 17:05
darcio to oddaj za darmo jak nie chcą kupić


tak łatwo wam zabić rybkę a nawet nie pofatygujecie się by sprawdzić od czego chorują  :-X jestdział chorób ale wiekszy ruch w dziale uśmiercania
bez komentarza  :P
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: lajtowygosc w 07.01.2011, 22:50
do  mrs moim zdanie 1000 razy lepsza szybka śmierć niż męczarnia np w wc jak mój znajomy robi :(
Tytuł: Odp: Straszne pytanie "Uśmiercanie"
Wiadomość wysłana przez: mrs w 08.01.2011, 21:43
Cytat: lajtowygosc w 07.01.2011, 22:50
do  mrs moim zdanie 1000 razy lepsza szybka śmierć niż męczarnia np w wc jak mój znajomy robi :(
Zdradzisz dlaczego odnosisz sie do moich słów sprzed pół roku?