Witam. Spacerując z psem nad rzeką zobaczyłam małą, kolorową rybkę pływającą w niej. Pierwszy raz zobaczyłam taki gatunek ryb w rzece więc zeszłam bliżej wody, aby spróbować się jej przyjrzeć. Zdziwiłam się, że nie odpływa tylko siedzi w jednym miejscu na brzegu ledwo unosząc się na wodzie. Zobaczyłam, że jest to gupik. Pomyślałam, że pewnie komuś znudziło się akwarium i wypuścił tu swoje rybki. Obok zobaczyłam jeszcze jednego gupika. On trzymał się jednak lepiej niż swój towarzysz. Postanowiłam, że zabiorę je do domu, bo wątpiłam, że dobrze będzie im się wiodło w takich warunkach. Złapałam więc leżący obok kubek i wyłowiłam je. Niestety musiały dalej siedzieć w tamtej wodzie. Gdy byłam w domu wpuściłam je do słoika (wodę wzięłam wcześniej z akwarium). Jedna z nich po zrobieniu kilku okrążeń opadła na dno. Żyła i dalej żyje. Jednak jest z nią marnie. Siedzi w kącie akwarium. Na początku niechętnie jadł. Później jednak skusił się. Tutaj pojawia się pytanie do was. Znacie może jakieś sposoby, aby chociaż spróbować przywrócić ją do życia? Są to naprawdę piękne ryby - ośmielę się powiedzieć, że są to najpiękniejsze gupiki jakie kiedykolwiek pływały w moim akwarium. Z góry proszę o pomoc i dziękuję.
Sprawa zamknięta. Gupik zdechł... Na szczęście drugiemu wiedzie się dobrze.
Też kiedyś widziałem gupiki w bajorku niestety zdechłe mimo że lato było noce jednak są chłodniejsze po 15 stopni czasami. A w dzień po 25 i więcej więc różnice kolosalne, tego nawet gupiki nie potrawią przeżyć
Cytat: baniakmaniak w 19.08.2011, 22:24
Też kiedyś widziałem gupiki w bajorku niestety zdechłe mimo że lato było noce jednak są chłodniejsze po 15 stopni czasami. A w dzień po 25 i więcej więc różnice kolosalne, tego nawet gupiki nie potrawią przeżyć
U mnie w niewielkim oczku wodnym mimo skoków temperatury mają się znakomicie. Wpuściłam zdeformowane sztuki z chowu wsobnego i żyją już od maja. Populacja nieustannie się zwiększa, mimo, że w tym okresie woda miała kiedyś 12 stopni ;) Niemniej zimy w naszym klimacie nie mają jak przetrwać.