Witam.
Przy okazji wycinki chwastów i lekkiego odmulania dna zauważyłem, że w tylnej części zbiornika tej bardziej zarośniętej pomiędzy roślinami zalega dość sporo brudu.
Nie mam mocnego filtru mechanicznego ale przy roślinach i tak nie da się zrobić "wirówki" jak w przypadku malawi albo morskiego.
Czy stadko kirysków będzię w miarę skutecznie sobie "grzebać" w dnie aby nie dopuścić do osiadania brudu?
Chodzi o to aby machały sobie ogonkami przeczesująć zarośla i wzruszały osiadający syf który to płynąc sobie spokojnie z nurtem wody trafił do fitra.
Oczywiście to co jest teraz to posprzątam.
Zbiornik:
120x50x50 - 300 litrów
Podłoże - zwykły żwir rzeczny
pietach mam 9 szt. kirysków panda już 1,5 roku. Dno czyściutkie jest zawsze. po dnie buszują jeszcze 2 bocje kubotai. One potrafią za świderkami się głębiej zapuszczać w podłoże. Filtr wewnętrzny czyszczę tak co cztery dni.
W gęstym gąszczu w zakamarkach też nie osadza się brud?
A wcześniej jak nie miałeś kirysków jakie było dno?
Nie dopuszczałem do tego żeby muł mi się gromadził. Przy podmianie części wody i teraz odmulam żwirek. No ale dzięki kiryskom jest czyściutko. Woda też czysta.
Fakt stado pand albo sterby elegancko przeczesuje podłoże , na 300 litrów można spokojnie z 10 szt.
to ciekawskie stadne zwierzaki.