Moja raczyca Procambarus clarkii ma zaplątaną jedą ze szczzypiec w żyłkę, musiała wspinać się po korzeniu na którym jest przyczepiony żyłką anubias, wsadziłą mogę i nie mogła się wydostać zaczęła opadać z sił i wisiała na plecach, natychmiast odciąłem żyłkę, raczyca podniosła się i uciekła, ale kawałek żyłki zawinął się u podsatwy szczypiec !!! nie wiem co zrobić ona niespokojnie chodzi i próbuje odczepić żyłkę próbując ją odciąć małymi szczypczykami, ale ja boję się ją wziąć w rękę i odczepić bo wielka jest, zostałą kupiona w tesco, gdzie służyła jako żywy rak na pokarm, była w mule większość raków nie żyłą, wziąłem ją z litości prawie się mie ruszała (było to tydzień temu) po kilku dniach odzyskałą siły i normalnie żerowała i wogóle była spoko, nie wiem jak jej pomóc ma ok. 11-12 cm bez szczypiec, ale ja się jej potwornie boję :P :P :P ::) :-\ :'( nie wiem co zrobić :'( Błagam pomóżcie mi i mojej raczycy jak najszybciej !!!!!!! :(
Zmieniłem nieco nazwę tematu, bo wyglądało to okropnie. Niestety jeśli sama tej żyłki nie usunie, będziesz musiał to zrobić sam. Także my Ci tu wiele nie pomożemy.
nie bardzo rozumiem jakiej pomocy oczekujesz? po prostu musisz jej tą żyłke odczepić. a swoja drogą to jak tym masz tego anubiasa przyczepionego skoro na żyłce jest tyle luzu że rak mógł się w nią zaplątać?
problem już rozwiązany
ok, temat zamknięty