Spłoszone żałobniczki

Zaczęty przez Tomcajs, 18.10.2007, 18:58

Poprzedni wątek - Następny wątek

Tomcajs

Witam!
Szukam pomocy na forum Wodnego Świata - Akwarium było w domu odkąd sięgam pamięcią, czyli ponad 30 lat, nigdy jednak nie na tyle profesjonalnie, aby mówić o sukcesach w hodowli rybek, jednak nigdy nie słyszałem, aby podopieczni skarżyli się na swojego opiekuna...
Przy opiece nad rybkami nigdy nie stosowałem testów stanowiących o jakości wody - starałem się jednak, aby ryby były kupowane z hodowli w rejonie mojego ujęcia wody.
Tyle, jeśli chodzi o historię - problem pojawił się stosunkowo niedawno - stadko 10 żałobniczek, które niegdyś ochoczo pływało po akwarium zbiło się w grupkę pod liśćmi żabienicy i pojawia się na szerszych wodach tylko podczas karmienia, ale w dziwny niespotykany sposób -" połknij i uciekaj" pod rośliny. Są prawie jedynymi mieszkańcami mojego akwarium, jest jeszcze kiryśniak czarnobrzuchy i dwa glonojady. Wszystkie rybki wychowały się razem mają kilka lat i nigdy nie było wśród nich nieporozumień. Żałobniczki nie wykazują, żadnych innych niepokojących zachowań, które mogłyby wskazywać na chorobę. Pytałem w kilku sklepach – sprzedawcy wskazywali na problem z dziećmi, lub innymi zwierzętami w domu, które mogłyby straszyć mieszkańców akwarium. Dużo czytałem o zachowaniach żałobniczek – doczytałem się, że taki problem może wystąpić, jeżeli temperatura w akwarium spadnie poniżej 24 stopni, ale taka sytuacja też nie ma miejsca. Proszę o pomoc, nie mam już pomysłu na zmianę tej sytuacji...
<papa>
112l  Neonarium

Misquamacus

litraż ?? może kiryśnik je płoszy ...... a jakie ''glonojady'' (niecierpie tego okreslenia dla innych ryb aniżeli otoski, gdyż jest nieprawdziwe) masz, bo pleco skaczą do powierzchni aby łyknąć trochę powietrza i to także może je stresować. Zakupiłbym testy przynajmniej na pH, NO2 i NO3, zbyt wysoki poziom zw. azotu powoduje, że ryby robia się płochliwe, chowają się... podaj jak pielęgnujesz akwa (podmianki, karmienie, itp) na przyszłość podawaj więcej informacji, bo tu nikt nie jest w stanie czytać Ci w myślach  <papa>

>>>>>>>>www.bojownik.pl<<<<<<<<<
>>>>>>>>   www.fawa.pl  <<<<<<<

Tomcajs

Akwarium ma 45l pojemności - wyposażone jest w filtr kaskadowy(gąbka i porcelana) i grzałkę z termostatem , co tydzień regularnie podmieniam ok 12 litrów wody, która jest odstana przez 5 dni - natleniona i podgrzana do odpowiedniej temperatury ( stosuję Antychlor i Cristal ) Rybki jedzą 2 razy dzienni - raz pokarm suchy płatkowy - wielowitaminowy z Tetry (Zbrojniki w tym czasie dostają po połowie tebletki po dwóch róznych stronach akwarium - tabletki Super Tabin B z Tropicala) a po południu pokarm żywy mrożony - dla żałobniczek wodzień , a dla suma i glonojadów rureczniki. Pokarm podaje w odpowiednich ilościach, tak aby rybki zjadały go zanim opadnie na dno(oprócz rureczników, które są zjadane z dna przez zbrojniki i suma) Moje glonojady to zbrojniki niebieskie. Nie wiem co jeszcze mogłoby pomóc w rozszyfrowaniu mojej zagadki - może to ,że jeżeli przygaszę światło w akwarium o 75% Żałobniczki ożywiają się i pływają jakby się nic wcześniej nie stało , tak samo się dzieje po całkowitym zgaszeniu oświetlenie - tak jakby bały się tego światła ( dodam , że takie oświetlenie mam od kilku lat i nie stanowiło to wcześniej żadnego problemu. <papa>
112l  Neonarium

Emi

Możliwe, ze ktoś je nieźle wystraszył albo coś je zestresowało jakiś czas temu/stresuje nadal. Spróbuj zaopatrzyć się w rośliny pływające, może to je trochę ośmielić do wypływania "na szerokie wody" i łatwiej dojdą do siebie.

PS. To akwarium jest za małe dla kiryśnika, zb.niebieskiego i żałobniczek. Spróbuj podmieniać większe ilości wody i pomyśl może o większym akwarium ok 100 l.
Pozdrawiam,
Emi

Górnośląskie Stowarzyszenie Akwarystów - www.gsa.org.pl

Małe jest piękne... ale w większym ryby czują się lepiej.

Tomcajs

Akwarium ponad 100 litrów jest w planie i to poważnym. Co raz bardziej moje podejrzenia padają na domową kicię - znalazłem ślady kota obok akwarium, ale cały czas niedowierzam, aby to ona była w stanie tak wystraszyć rybki, a nawet, jeżeli to ona - to, co zrobić, nie jestem w stanie kontrolować cały czas sytuacji - pracuję po ponad 200 godzin w miesiącu- zasłonić akwarium - a co powiedzą na to jego mieszkańcy nie będą się czuły jak w blaszanym wiaderku?
<papa>
112l  Neonarium

Emi

Nie, nie będą się źle czuły. Można spróbować zasłonić akwarium ale światło i tak będziesz musiał rybkom zapalać. Wtedy może i kicia się uspokoi i rybki trochę ochłonął. Masz zamknięte akwarium pokrywą?
Pozdrawiam,
Emi

Górnośląskie Stowarzyszenie Akwarystów - www.gsa.org.pl

Małe jest piękne... ale w większym ryby czują się lepiej.

malzonka

Stawiam na kocicę :) Moje obie panny przez jakiś czas tez skutecznie straszyły ryby. Do pewnego momentu: po pierwsze ryby po jakimś czasie zauważyły, że koty nie są w stanie im nic zrobić a po drugie kotom sie znudziło bo tez skumały, że i tak nie złapią ;)

Ihmo kot i akwarium bez pokrywy to dla mnie pomyłka i nie sądzę abyś tak miał bo już by ryb nie było ;)

Tomcajs

Pokrywę mam chałupniczą, ale szczelną, nie ma technicznej możliwości dostania się kici do wnętrza akwarium, ale pod akwarim mam 20mm grubości styropian, na którym pozostały ślady pazurków, znając kocią determinację i wytrwałośc podejrzewam, że mogła tam spędzac dlugie chwile... strasząc moich podopiecznych
112l  Neonarium

mika-el

teraz ja będę jęczeć, bo problem ten sam :(
parametry odpowiednie, tepm też, woda koloru herbaty, a żałobnice schowały sie pod żabienicą i też "wyskakują" tylko po jedzenie... a dzisiaj to nawet bystrzyki nie chciały wyleźć na kolacje...dodam, że rybki nie wyglądają na chore
aha, i od razu mówię, że kot sobie znalazł nową zabawkę - całymi dniami płaszczkę obserwuje.
no, przyznaję, że ostatnio trochę grzebałam w akwa (robiłam rozsady), ale czy to możliwe, żeby je tak długo trzymało (jakieś 4dni)?
120l + 80l - czarne wody
450l - płaszczka, Potamotrygon reticulata
60l - welonkarium :)
a w planach nano-akwa... :)

Tomcajs

Wyeliminowałem problem kota w 99%, stworzyłem dogodniejsze warunki do schronienia w akwarium i zachowanie rybek niewiele się zmieniło, a kiedy robię podmiany wody i prace porządkowe- pomimo wielu starań, aby ich nie straszyć i to są niesamowicie znerwicowane i w tym dniu nie wypływają w ogóle po jedzenie, tak więc z moich obserwacji wynika, że proces odstresowania rybek jest podobny do leczenia nerwic wegetatywnych u ludzi - długotrwały, a efekty są mizerne... <papa>
112l  Neonarium