Aequidens rivulatus - AKARA POMARAŃCZOWOPŁETWA i 120cm

Zaczęty przez neuron, 15.09.2010, 11:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

badrass

Muszę sie pochwalić - moje się rozpasły dziś w baniaku  240l :)
Było.... wiele baniaków ale najbardziej tęsknię do tego pierwszego, gdzie nie miałem żadnych doswiadczeń, a każdy nowy listek zielska cieszył, aż serducho kołatało.

Grundman

Topielec, to co tam napisałeś jest na tyle interesujące że pozwole sobie to wkleić tu, mam nadzieje że nie będziesz miał mi za złe  ;D

Topielec napisał:
Jeśli chodzi Ci o Andinocara rivulatus, to istnieją jej dwie odmiany - o białych i pomarańczowych końcówkach płetw (na świecie przeważnie nazywają je potocznie odpowiednio Goldsaum i Silbersaum). Co do systematyki, to od lat toczą się burzliwe dyskusje na temat tej rodziny ryb. Rybę o białych brzegach płetw łatwo pomylić z opisaną pod koniec zeszłego roku Andinoacarą stalsbergi. Ryby te jednak różnią się od siebie barwą łusek na tułowiu - rivulatus ma czarne łuski i jasną obwódkę, natomiast łuski stalsbergi to negatyw tej pierwszej.

Dzięki za zwrócenie uwagi co do nazewnictwa. A co do odmian to mam wrażenie że jest więcej niż tylko dwie.

Andinoacarą stalsbergi można chyba traktować jako pododmianę Green Terrora, taką lokalną formę. W odniesieniu do stalsbergi niektórzy używają okreslenia że jest to prawdziwy Green Terror właśnie. Mi się wydaje że na tej fotce jest stalsbergi, jeszcze pod dawną nazwą rivulatus wariant z Peru http://tangledupincichlids.com/images/rivul3.jpg

Nie mam też pewności na ile różni się od nich Andinoacara sapayensis? W sumie nie dysponuje informacjami jak odróżnić  sapayensis.



Tu dobra strona: http://www.lem.net/alf/css-aequidens.htm

Grundman

badrass, gartulacje, i jak się zachowują w większym baniaku?

badrass

Cytat: Grundman w 24.09.2010, 16:20
badrass, gartulacje, i jak się zachowują w większym baniaku?

Pokazują tak: To jest nasz baniak i wara abym wpuścił jakieś inne ryby. A tak poważnie to pływają po całym zbiorniku jak szalone, chyba im się podoba.
Było.... wiele baniaków ale najbardziej tęsknię do tego pierwszego, gdzie nie miałem żadnych doswiadczeń, a każdy nowy listek zielska cieszył, aż serducho kołatało.