O braku litości sprzedawców sklepów akwarystycznych

Zaczęty przez Teo, 02.07.2005, 19:48

Poprzedni wątek - Następny wątek

lukas

@rti, roślina, o której piszesz to Bolbidis. Natomiast odnośnie nazwy którą podała Ci pani w sklepie (nie wiem czy nazwa jest poprawna bo nie kojarzę) to powinieneś ją zinterpretować następująco:
Salobelinea sp
Salobelinea species (w skrócie Salobelinea sp.), co oznacza że dany egzemplarz przynależy do rodzaju Salobelinea, ale identyfikacja gatunku do którego przynależy jest bądź niemożliwa, bądź po prostu osoba która posługuje się tą nazwą, nie zna gatunku do którego roślina przynależy, a jedynie rodzaj.

mdramski


@rti

Salobelinea

ok Lukas ale w niecie nie ma nawet wzmianki o rodzinie roślin pod wyżej wymienioną nazwą.
Możliwe że się pomyliła gdy mi ją zapisywała....

Poza tym Lukas to nie jest Bolbidis Pomimo tego iż jest bardzo podobna ale jest inna struktura liścia i całej gałązki. Przejżałem zdjęcia roślin z tej rodziny w 2 wyszukiwarkach i nic nie pasuje :(

Tak przy okazji jak będziesz w Gd. to zajżyj do "Madisona"...
To właśnie tam mają te rośliny
Dzięki za pomoc:)

Pozdrawiam
www.tsa.org.pl - Strona Trójmiejskiego Stowarzyszenia Akwarystów

http://radio-rotmanka.freehost.pl - zapraszam do słuchania :)

Bubo bubo

Jeszcze raz o "kiryskach których nie ma". Zaprzyjaźniony sprzedawca mi obiecał że dziś przywieżie takie kiryski "których nie ma' i  - nie przywiózł. Skomentował to tak : "Na całej giełdzie nie było - TY WIESZ TAKICH KIRYSKÓW CHYBA RZECZYWIŚCIE NIE MA":) Uśmialiśmy sie obaj z tego do rozpuku:)
450 l : 6 Pterophyllum scalare,3 Ancistrus sp. 3 Platydoras costatus,  3 Hoplosternum thoracantum, 3 Crossocheilus siamensis, 4 Ancistrus sp. 5 Corydoras sp.

sir Michael

Będąc nie tak dawno w Warszawie zrobiłem przegląd sklepów zoologicznych - sprzedawczyni (oczywiście, blondynka - z całym szacunkiem dla wszystkich blondynek) z jednego takiego sklepu w Tesco wykazała się nie lada brakiem litości - ale nie dla ryb, tylko dla mnie  :wink: Zapytałem ją:
- Czy są raki?
- Chyba są, zaraz sprawdzę - i poszła sprawdzić - nie, nie ma, ale były niedawno.
- Jaki to był gatunek?
- Gatunek... ale ja nie wiem o co chodzi - zrobiła minę niewiniątka - no, takie zielonkawe były...

Może to nic takiego, ale rozwaliło mnie :lol: Szybko podziękowałem, wyszedłem i roześmiałem się dopiero na zewnątrz. Można jeszcze od biedy zrozumieć u sprzedawców, że nie wiedzą czegoś o mniej lub bardziej znanych stworzeniach, rybach, jakie warunki im trzeba zapewnić - ale żeby nie znać pojęcia "gatunek"?  :?

mdramski

Widzisz, większość sprzedawców się nie zna na tym po prostu. W takim Tesco masz właściciela i zatrudnia on studentów itp. za marne pieniądze. Ma pewnie jedną osobę, która wie cokolwiek, ale obsługuje ona np. kilka jego sklepów. Z tą sytuacją spotkałem się kilkakrotnie u siebie. Jednym słowem - pretensje do sprzedawców może są i uzasadnione, ale często to nie ich wina.

A$

Cytat: mdramskiJednym słowem - pretensje do sprzedawców może są i uzasadnione, ale często to nie ich wina.

a niby czyja? jak się wykonuje jakąś pracę, to wypadałoby robić ją uczciwie, zwłaszcza że nie każdy klient ma się znać na towarze który kupuje - po to ymyślono przecież instrukcje obsługi. Wracając do rybek... Idąc do sklepu ZOO oczekuję, że sprzedawca ma jakie takie pojęcie (nie wymagam, aby był specjalistą). Sam kupiłem dla bojownika mojego syna akwa 25 l i zaraziłem się bakcylem zwanym Rybką. To właśnie zielony lub nieuczciwy sprzedawca wcisnął mi 4 małe gurami do tego akwarium (a chciał sprzedać ich 6, ale coś mnie tknęło)... Rybki są przepiękne, tylko akwa za małe :(:(:( ale tego dowiedziałem się w innym, całkiem przyzwoitym sklepie. BTW, ktoś pisał o sklepie zoo w Tesco, jak te swoje gurami kupiłem w Carrefurze, więc nikomu nie polecam kupoiwania czegokolwiek w hipermarketach...

mdramski

Powiedz to człowiekowi, który naprawdę jest w potrzebie i cieszy się, że dostał tą pracę w zoologu, bo inaczej jadłby ziemniaki z mlekiem... A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.

Problem polega na tym, że sprzedawca nie musi wszystkiego wiedzieć. I jeśli nie wie, to nie powinien wciskać kitu. Lepiej niech powie, że nie wie i spróbuje poszukać tej informacji. Do takich ludzi nie mam pretensji. A co innego jak ktoś świadomie kłamie...

sir Michael

Cytat: mdramskiPowiedz to człowiekowi, który naprawdę jest w potrzebie i cieszy się, że dostał tą pracę w zoologu, bo inaczej jadłby ziemniaki z mlekiem... A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.

Problem polega na tym, że sprzedawca nie musi wszystkiego wiedzieć. I jeśli nie wie, to nie powinien wciskać kitu. Lepiej niech powie, że nie wie i spróbuje poszukać tej informacji. Do takich ludzi nie mam pretensji. A co innego jak ktoś świadomie kłamie...

Co innego nie wiedzieć czegoś nt. danego gatunku, co innego nie znać tego pojęcia. Moje pretensje brzmią może jak gniew jakiegoś "znawcy", ale cóż... :wink:

lukas

Cytat: mdramski(...) A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.(...)
:roll: Hmmm.....Polemiował bym. Jeśli ktoś prowadzi warzywniak to zna się na warzywach, jeśli sprzedaje komputery to jest znawcą komputerów, jeśli prowadzi warsztat to wie jak się naprawia samochody. To chyba rozumie się samo przez się ,że jeśli ktoś sprzedaje ryby to powinien się na nich znać.
A klient powinien dowiedzieć się co kupuje od sprzedawcy. Jest to jedno z podstawowych praw konsumenckich. A świadome wprowadzanie klienta w błąd jest karalne.
Nie bardzo rozumiem czemu istnieje takie społeczne przyzwolenie na to by żywe ryby ozdobne były sprzedawane przez osoby, które nie mają o tym pojęcia. Gdyby sprawa dotyczyła komputerów, części samochodowych czy (nie daj Boże) leków, myślę, że wyglądałoby to inaczej.

mdramski

A ja powiem Wam szczerze, że jeszcze nie widziałem na oczy sklepu w którym sprzedawca na wszystkim się zna. Po prostu takiego nie ma, bo to niemożliwe. Ważne, aby umieć znaleźć stosowne informacje, a nie udawać najmądrzejszego i się kompromitować.

Niestety błędnie oczekujecie, że sprzedawca w każdym sklepie zoologicznym udzieli Wam bezbłędnej i rzetelnej informacji. Stąd takie tematy jak ten. Oczywiście są wyjątki i należy się z tego cieszyć, ale niestety każdy chce zarobić, bo po prostu z czegoś żyć musi. A to czy nam rybka zdechnie, to już mało kogo obchodzi i nie ma się czemu dziwić. Dlatego uważam, że to głównie zadanie klienta - wiedzieć czego się chce. Jeśli się nie wie - pytać, obecnie jest tyle źródeł informacji, że nie sposób ich nie zweryfikować.

sztopan17

Temat ten to porażka. Ludzie skarżą sie zę oszukał ich sprzedawca w sklepie a sami są idiotami. Lecą do sklepu i kupują  coś co im się podoba a nawet nie mają pojecia jakie mają wymagania dane ryby.

gopiet

Wczoraj byłam w Kłodzku w poszukiwaniu otosków.Na ulicy Okrzei jest sklep zoo to co tam zobaczyłam trudno opisać :roll: .Owszem były dwa otoski ale w akwarium pływało mnustwo padłych rybek a kiedy zaglądłam wyżej w rogu pływały białe już trupki.Wyglądało to ochydnie a facet siedział sobie spokojnie na zapleczu.Pani nie wiedziała nawet o co pytam.
O rany z kąd się biorą tacy ludzie!Dla mnie każda ryka to maleństwo zależne całkowicie odemnie więc muszę i CHCĘ o nie dbać.A dla takiego dupka  :twisted: to kolejne 2.50.

coro

To macie tu jeszcze jeden przykład:
Znajomy mojego taty kupił akwarium urządził i przyszedł czas na zarybianie.
Poszedł do zeologika i poprosił o jakieś łagodne ryby do 80 litrowego akwarium.
Wiecie z czym wrócił??
Z faktycznie spokojnymi rybami z jednym tylko wyjątkiem:
były nim trzy pyszczaki!! Przecież to ryby malawi a sprzedawca zapewniał że to łatworozmnażające się i spokojne ryby!!
[/b]

mdramski

Przecież np. pseudotropheus saluosi są łagodne. Pyszczak pyszczakowi nierówny. Inna sprawa, że trzyma się je w haremach i nie w 80 litrach...